Wyrwane strony

W naszych głowach czasem pojawiają się strzępki myśli. Choć niewymiarowe - wartościowe i warte uwagi. Właśnie dla takich przemyśleń, urywków, powstała nowa kategoria, Wyrwane Strony. Zapraszamy do zapoznania się z artykułem otwierającym naszą nową serię!

M

Samotność.

Jak o tym pisać? Czy czuję się samotna? Czasem. Po prostu zdarza się, że wpadam w jej epicentrum. Tam jestem sama i boję się, ale zwykle trzymam się gdzieś na obrzeżach.

Jestem extrawertykiem — jak ktoś, kto ciągle się śmieje, ciągle coś robi i dogaduje się z większością istot, może czuć się samotny?

Nie jestem chyba wyjątkiem, każdy czuje się samotny, każdy przyjmuje to inaczej.

Akceptuję samotność, ponieważ mija i zostawia po sobie nauczkę. Cenię sobie czas dla siebie. Gdy czytam, gdy odpoczywam z mrożoną kawą na tarasie, gdy piszę, ale to mnie przecież nie rani. Prawdziwą samotność odczuwam wtedy, gdy czuję się w pewien sposób odrzucona. W chwili, gdy nikt o mnie nie myśli, nikogo nie obchodzę, ktoś pluje na moje uczucia, przejmuję się tym, jeśli taki przekaz mam od osoby, którą darzę zaufaniem. Przecież mnie też nie wszyscy obchodzą. Dlaczego miałabym wpychać w czyjeś, obce dla mnie, życie samą siebie?

Jednak odrzucam myśl, że zasługuję na samotność. Nikt nie zasługuje. Nikt nie powinien być sam, jeśli to nie jego wybrana chwila. To naturalne, że odsuwamy się od jednostek, za którymi nie przepadamy. Jeśli czuję, że do siebie nie pasujemy, powinnam wyrazić swoje obawy, żegnamy się, nie bijemy się, nie nienawidzimy. To wszystko jednak delikatna rzecz, wszystko musi przebiegać zgodnie z nami.

Popełniam błędy, ale szukam w sobie nauki, jak sobie z tym radzić.

Lekcja: nie zdradzaj i nie wyrzucaj osób, które nadal widzą w tobie przyjaciela. Nie niszcz.

MEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEH

Zdjęcie: Zuza Kosmowska
Edycja i korekta: Dorota Łaski