Barcelona kontra Messi – kto wygrywa, a kto przegrywa?

FC Barcelona to klub, który w ostatnich latach najbardziej nie wykorzystuje potencjału zawodników w jej kadrze. Dodając do tego fatalne transfery oraz chęć odejścia w poprzednim oknie Leo Messiego, możemy śmiało stwierdzić, iż najbliższy sezon będzie należał do wyjątkowo ciekawych. Kto ma racje w sporze Bartomeu-Messi? A może obaj są winni? 

Barcelona kontra Messi 

„Historyczne upokorzenie” – tak hiszpańskie media opisywały tegoroczną klęskę Barcelony w LM, gdzie Katalończycy zostali rozgromieni przez Bayern aż 8:2. Bawarczycy co prawda byli bez wątpienia najlepsi w tej edycji Ligi Mistrzów, co potwierdzili w finale pokonując 1:0 PSG, lecz nawet to nie może usprawiedliwić tak fatalnej postawy Barcelony, która już od dawna zawodzi na arenie międzynarodowej. Po tej sytuacji narastający w ostatnich latach konflikt pomiędzy zarządem Barcelony a zawodnikami (w szegolnosci Messim) urósł do tego stopnia, że legenda Barcy chce opuścić klub. Kto zatem ma rację w istniejącym sporze? 

Sezon 2014/2015 – to właśnie wtedy Barcelona pod przewodnictwem Luisa Enrique po raz ostatni sięgnęła po tytuł Ligi Mistrzów, przez kolejne sezony było tylko gorzej.

Najpierw porażka 2:0 z Atletico w ćwierćfinale w 2016, rok później w ćwierćfinale 3:0 z Juventusem, następnie 4:4 z Romą (także w ćwierćfinale), 4:3 z Liverpoolem (w półfinale), a teraz 8:2 z Bayernem w pojedynczym meczu ćwierćfinałowym. To wszystko spowodowało, że największa gwiazda Barcelony – Leo Messi – poprosił zarząd klubu o pozwolenie na odejście. 

Kontrakt Messiego, a zarząd Barcelony 
Argentyńczyk miał podpisaną klauzulę, która wygasła wraz z 10 czerwca 2020 roku i pozwalała zawodnikowi odejść za darmo z klubu. Dlaczego akurat taka data? Miało to być kilka dni po zakończeniu sezonu. Jak jednak wiadomo, pandemia pokrzyżowała wszystkie plany, przez co sezon zakończył się znacznie później, i tutaj pojawiła się główna przeszkoda – zarząd Barcelony twierdził, iż skoro 10 czerwca minął, klauzula już nie obowiązuje, zaś środowisko Lionela miało na to zupełnie odwrotne spojrzenie. 

Sam zawodnik udzielił kilka dni temu obszernego wywiadu portalowi Goal.com, w którym jasno wypowiedział się na temat swojego odejścia:

„Przez ostatni rok mówiłem w klubie, zwłaszcza prezesowi, że chcę odejść. Obiecywał mi, że będę mógł tak zdecydować. Nie dotrzymał słowa. Prawda jest taka, że tu od dawna nie było tu żadnego projektu ani niczego. W klubie manipulowali i łatali dziury na bieżąco. Ale zostaję, bo musiałbym pozwać Barcelonę, a tego nie zrobię.

Wywnioskować można jedno: Messi zostaje, ale na pewno nie w zdrowej atmosferze. Jednak skoro wiadomo już, że zostanie, to kogo można uznać za przegranego, a kogo za wygranego?

Bez wątpienia najwięcej traci na tym sama Barcelona oraz prezydent Josep Maria Bartomeu, czyli postać, która nie tylko w Katalonii, ale i na całym świecie przez kibiców Cules jest znienawidzona od dawna. Jego fatalne pomyłki transferowe, oddawanie niemalże za bezcen piłkarzy czy horrendalnie wysokie kontakty doprowadziły do krytycznej sytuacji ekonomicznej w klubie. Sam fakt, iż średnia pensja jednego zawodnika w sezonie 2019/2020 wynosi około 12,28 mln dolarów (co plasuje „Dumę Katalonii” na pierwszym miejscu w rankingach) mówi sama za siebie. Już sama analiza przeprowadzonych rozmów odnośnie opuszczenia Camp Nou przez Argentyńczyka pokazuje dosadnie, jaki fatalny i niewiarygodny zarząd prowadził klub przed ostatnie lata. Barcelona straciła bardzo mocno na wizerunku, ucierpiał też na tym Leo, zostając kolejny rok w klubie, w którym nie ma ochoty grać i mógłby teoretycznie odejść, gdyby nie to, iż nie chce iść na drogę sądową z Barceloną, której zawdzięcza niemal wszystko. Oczywiście sam piłkarz nie pozostaje nieskazitelny i to, w jaki sposób rozegrał próbę odejścia w ostatnich tygodniach, było momentami – lekko mówiąc – niestosowne. 

Messi w starciu z Barceloną
Począwszy od jawnej niechęci do współpracy z trenerem, po chęć opuszczenia klubu w trakcie jego największego kryzysu od lat: tak można w ogromnym skrócie opisać ostatnie miesiące „atomowej pchły” na Camp Nou. Od początku zatrudnienia na stanowisku nowego trenera, Quique Setiena, Messi okazywał wobec niego i jego asystentów brak jakiegokolwiek szacunku. Odwracanie się plecami w trakcie dyskusji czy w momencie dzielenia się uwagami przez trenera to niezbyt profesjonalne zagranie, które nie powinno występować na żadnym poziomie niezależnie od tego, kim się jest i jak się gra. Nie dość, że poprzez taką postawę Lionel pokazywał, że w szatni jest coś nie tak, to na dodatek świadkami całej sytuacji byli młodzi piłkarze, dla których Leo jest z pewnością autorytetem. Fatalny przykład dla kolegów to jednak niejedyne złe zachowanie legendy klubu. Jako kapitan, Messi powinien dźwignąć ciężar obowiązków, jaki na niego spada z powodu kryzysu istniejącego w zespole, ten jednak woli odejść i bez jakichkolwiek słów wyjaśnień pozostawić drużynę samą sobie. Messi z pewnością stracił w oczach ludzi i nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości.

Można mieć wrażenie, że jedynymi wygranymi w tej sytuacji (o ile można to tak nazwać ) są kibice Blaugrany, którzy będą mieli możliwość oglądania najprawdopodobniej ostatniego sezonu w wykonaniu ich ulubionego piłkarza, oraz sama La Liga, która zrobi wszystko, co w jej mocy, aby Leo nie opuścił Hiszpanii, gdyż byłaby to duża strata marketingowa. Władze ligi przekonały się o tym bardzo dobrze w roku 2018, kiedy Cristiano Ronaldo, opuszczając Real na rzecz Juventusu, wygenerował w nowym klubie zyski w wysokości 100 mln euro za samą sprzedaż koszulek z jego nazwiskiem. Gdyby Messi tego lata opuścił Barcelonę, byłby to cios nie tylko w sam klub z Katalonii, ale także w La Ligę , która ma aspiracje do bycia najlepszą ligą w Europie.

Messi ostatni rok w klubie?
Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący sezon będzie ostatnim w wykonaniu Leo Messiego w barwach Barcy. Następne wybory prezydenckie odbędą się w marcu przyszłego roku i jedno jest pewne – nowy prezydent będzie musiał się sporo napracować, aby Lionel pozostał w klubie. Po tylu latach pełnej kompromitacji gry na arenie europejskiej przyszły prezes musiałby przedstawić wyjątkowy projekt sportowy, aby pozostanie Argentyńczyka na Camp Nou stało się faktem.

Korekta: Edyta Braun
Zdjęcie: Dmitry Tomashek

Teksty
Dawid Trojanowicz