Młodzieżowa Rada Miasta – okiem uczestnika

8 kwietnia o g. 10 w Ratuszu odbyła się otwarta sesja Młodzieżowej Rady Miasta Bielska-Białej. Rada daje uczniom szkół ponadgimnazjalnych możliwość realnego udziału w opiniowaniu podejmowanych decyzji istotnych dla miasta.

Delegaci do Rady są wybierani demokratycznie, a każda szkoła ma dwóch reprezentantów. Otwarta sesja miała pokazać gościom – uczniom szkół ponadgimnazjalnych – ­ sposób pracy Rady oraz zachęcić ich samych do kandydowania. Zaproszono też kilku gości, m.in. Pełnomocnika Prezydenta Miasta ds. Zrównoważonego Rozwoju Zbigniewa Michniowskiego, przedstawicieli Miejskiego Zarządu Oświaty oraz wydziałów promocji miasta, kultury i sportu. Podczas sesji odbył się pokaz filmu promującego Bielsko­-Białą, przedstawiono treści dwóch interpelacji, zatwierdzono regulamin konkursu fotograficznego “Migawka”. Wydział Promocji zaprezentował kilka ciekawych informacji na temat współpracy z obecnie trzynastoma miastami partnerskimi. Wynika z nich, że Bielsko­-Biała jest dla zagranicznych turystów miejscem ciekawym i należy rozszerzyć proponowaną obecnie ofertę przewodników w językach obcych. Przyjezdni to najczęściej Czesi, Słowacy, Ukraińcy i Rosjanie, ale także, co zaskakujące, Holendrzy.

Same interpelacje traktowały o istotnych dla młodzieży sprawach. Pierwsza poruszała problem dostępu młodych ludzi do boiska przy ul. Piastowskiej w dni wolne, druga była o potrzebie rozwoju nocnej komunikacji miejskiej.

Przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta, Mateusz Kocman, odczytał także wyniki ankiety przeprowadzonej wśród ponad 500 uczniów bielskich szkół. Dotyczyła ona dostępu do infrastruktury sportowej i oferty kulturalnej w naszym mieście. Budująca okazała się wrażliwość urzędników na jedną ze skierowanych do nich próśb. W każdy piątek na bielskim rynku będą odbywały się koncerty rockowe. To efekt licznych zapytań o tego typu rozrywkę, koncerty mają stanowić dopełnienie występów pod Sferą.

Sesja zapowiadała się bardzo ciekawie, ale udział w niej skłonił mnie do poważnej rewizji chęci kandydowania do Młodzieżowej Rady Miasta w przyszłym roku i to nie z powodu znudzenia urzędowym językiem używanym w trakcie obrad. Obraz poważnie popsuło kilka dość dziwnych sytuacji.

Pełnomocnika bardzo zdziwiła zależność pomiędzy ankietą, w której większość młodzieży deklaruje duże zainteresowanie “życiem nocnym”, a treścią drugiej interpelacji. Jego zdaniem nie ma potrzeby zwiększenia liczby kursów autobusów, skoro “życie nocne” i tak ma się dobrze. Moim zdaniem jest na odwrót. Przy mniejszych trudnościach z transportem grono miłośników nocnych imprez powiększyłoby się znacząco. Czemu nie ułatwić im dostępu do komunikacji? Wystąpiła też różnica zdań w temacie ograniczonej możliwości korzystania z „Orlika” przy ul. Piastowskiej w weekendy. Przedstawiciel Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki stwierdził, że nie ma żadnego problemu, bo odbywają się tam mecze Młodzieżowej Ligi Piłki Nożnej. Nie zwrócił jednak uwagi na to, że nie każdy chcący grać w piłkę należy do wyżej wymienionej Ligi. Nie każdy prezentuje też wystarczający poziom. W tym momencie zaczęły się pojawiać odpowiedzi wymijające. Sytuację “uratował” inny z zaproszonych słowami: “No nic na to nie poradzimy, boisko nie jest z gumy. Nie rozciągnie się”. Nie wiem, ile jest w tym racji, ale nie to jest tutaj najważniejsze. Ta wypowiedź wyraża po prostu brak zainteresowania. Boisko ma przecież służyć wszystkim. Niestety rozmowę prowadzono w sposób niekonkretny, co pozostawiło ją nierozwiązaną i bez jednoznacznej odpowiedzi.

Podczas sesji padło kilka ciekawych propozycji, np. przywrócenie Jarmarku Świętojańskiego czy założenie profilu Młodzieżowej Rady Miasta na Facebooku. Druga propozycja została podyktowana wynikami ankiety, gdzie większość uczestników zadeklarowała chęć dowiadywania się o różnych imprezach i wydarzeniach w mieście właśnie z wyżej wymienionego portalu. Ku mojemu zaskoczeniu żadna z nich nie została skwitowana słowami „dołożymy wszelkich starań”. Zamiast tego można było usłyszeć „spróbujemy” czy „od kilku lat istnieje projekt”. Stworzyło to ciekawy kontrast z wypowiedzią z samego początku, zachęcającą nas, młodych ludzi, do zainteresowania sprawami Bielska-­Białej, które już za niedługo stanie się „naszym miastem”, o którego przyszłości przyjdzie nam decydować.

Nie chciałbym nikogo skrzywdzić, szczególnie osób działających w dobrej wierze, jednak odnoszę wrażenie, że przedstawiciele Urzędu Miasta nie biorą nas do końca na serio. Wśród moich znajomych z Młodzieżowej Rady Miasta panuje powszechny pogląd o niewielkim wpływie ich decyzji na stan faktyczny.

Może to właśnie jest powód, dla którego frekwencja w wyborach ogólnopolskich jest taka niska? Młodzi ludzie nie czują, że ich głos cokolwiek znaczy i dlatego rezygnują z udziału w głosowaniu, które z założenia nie wniesie nic dla nich.

Sądzę, że to kwestia do szerszego omówienia. Mam też nadzieję, że ten tekst nie zniechęci nikogo do forsowania zmian. To właśnie dzięki nam, młodym, coś może zmienić się na lepsze.

Korekta: Ewa Kuchta
Zdjęcie: Magda Idzik