Ej, wystarczy już tego plastiku

Przeciętny Amerykanin co miesiąc wyrzuca tyle śmieci, ile sam waży. Codziennie na świecie produkujemy 3,5 miliona ton odpadów, a do oceanów wyrzucamy w ciągu roku aż 8 miliardów ton plastiku! Gdybyśmy go wyłowili i wsadzili do reklamówek, to moglibyśmy poukładać je – z metrowym odstępem między każdą – wzdłuż wszystkich linii brzegowych. Straszne, nie?

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2019 r. Polacy wyrzucili 12,8 mln ton śmieci. Każdy z nas wyprodukował więc około 332 kg śmieci, z czego aż połowa to jednorazowe opakowania. 

Część odpadów przekazywana jest do odzysku (recykling, kompostowanie lub przekształcenie w energię), wciąż jednak większość trafia na składowiska i pozostanie tam już na bardzo długi czas. Wyrzucona aluminiowa puszka rozkłada się 200 lat, reklamówka – 300 lat, a plastikowa butelka nawet 500!

W odpowiedzi na śmieciowe szaleństwo, w którym wszyscy bierzemy udział, powstał ruch zero waste, który opiera się na zasadzie 5R – odmawiaj (refuse), ograniczaj (reduce), wykorzystaj ponownie (reuse), recyklinguj (recycle), kompostuj (rot). Chodzi więc o to, aby produkować jak najmniej śmieci, a tym samym ograniczyć zanieczyszczenie środowiska. 

Koniec z jednorazówkami

Plastik rozkłada się kilkaset lat, a papier zaledwie kilka miesięcy. Warto zwrócić uwagę na to, z czego wykonane są przedmioty, które kupujemy – przede wszystkim te jednorazowe, potrzebne tylko na chwilę. To one jako pierwsze lądują na wysypisku. Wiele opakowań możemy wykorzystywać ponownie: do przechowywania czy robienia przetworów (szklane słoiki oraz zakręcane butelki są idealne do dżemów i soków). W ideę zero waste świetnie wpisują się także opakowania zwrotne – zwłaszcza  butelki, które możemy zwrócić do sklepu lub specjalnych automatów (spotkamy taki m.in. na osiedlu Karpackim). Kupując na targu, zapytajmy, czy przy kolejnych zakupach jesteśmy w stanie oddać opakowanie, w którym dostaliśmy produkt (pudełka, słoiki, butelki), dzięki temu sprzedawca będzie mógł wykorzystać go ponownie. 

Odpowiedzialne zakupy

Czteroosobowa polska rodzina zużywa rocznie około 1200 plastikowych reklamówek jednorazowych. Czy naprawdę potrzebujemy ich aż tyle? Możemy przecież na zakupy zabierać swoje torby, których nie wyrzucimy zaraz po przyjściu do domu, ale wykorzystamy znowu, i znowu, i znowu. Coraz popularniejsze stają się też wielorazowe woreczki na owoce, warzywa i pieczywo. Można uszyć je ze starej koszulki, firanki czy pościeli. Warto także przerzucić się z wody butelkowanej na filtrowaną lub pić prosto z kranu, jeśli tylko możemy to robić.

Do Polski powoli wkracza moda na sklepy bez opakowań, gdzie przychodzimy z własnymi wielorazowymi pudełkami i siatkami, do których pakujemy w zasadzie wszystkie produkty – makarony, cukier, mąkę, herbatę, kawę, przyprawy, ryż, kasze, owoce, warzywa, a nawet środki czystości. Część tych rzeczy możemy już spotkać, dla przykładu, w sieci sklepów Auchan. Być może kiedyś doczekamy się dedykowanego sklepu tego typu w Bielsku-Białej, bo na ten moment znajdują się jedynie w największych polskich miastach. Nie znaczy to jednak, że żeby chociaż zobaczyć jak to wszystko działa, trzeba jechać aż do Warszawy czy Wrocławia. Najbliższy sklep bez opakowań znajdziemy tuż za granicą – w Czeskim Cieszynie. 

Pamiętajmy też o kupowaniu tylko tyle  produktów, ile jesteśmy w stanie zjeść; według Banku Żywności, rocznie w Polsce marnuje się aż 9 ton żywności. Nie przykładajmy do tego ręki! Warto dobrze zaplanować zakupy i iść na nie z listą zakupów (pomaga to też naszym finansom, serio!). A jeśli już zostanie nam coś, czego nie damy rady wykorzystać, nadwyżkę jedzenia można przynieść do Jadłodzielni. W specjalnie przygotowanych lodówkach rozmieszczonych w wielu miejscach naszego miasta możemy podzielić się z kimś, komu nasze uratowane przed zmarnowaniem jedzenie na pewno się przyda. Aktualną listę miejsc można znaleźć na ich stronie.

Własne naczynia są super!

Jedzenie kupujemy jednak nie tylko w sklepach. Są jeszcze restauracje, w których często kupujemy jedzenie na wynos –  zamknięte w jednorazowym styropianowym opakowaniu, które pozostanie z nami przez najbliższe 500 lat. Lepszym rozwiązaniem jest jedzenie na miejscu lub zabranie własnych wielorazowych pojemników. Tak samo wygląda sytuacja z kawą kupowaną na wynos – zabierajmy ze sobą własny kubek. Wiele lokali oferuje także zniżki dla osób, które przyjdą z własnym naczyniem – listę takich miejsc można znaleźć na stronie zwlasnymkubkiem.pl. 

W odpowiedzi na śmieciowe szaleństwo, w którym wszyscy bierzemy udział, powstał ruch zero waste, który opiera się na zasadzie 5R – odmawiaj (refuse), ograniczaj (reduce), wykorzystaj ponownie (reuse), recyklinguj (recycle), kompostuj (rot).

Drugie życie

Najbardziej zero waste jest to, co mamy jużw domu.  A co, jeśli czegoś nie mamy? Albo mamy coś, co jeszcze mogłoby komuś posłużyć, ale dla nas jest już zbędne? Z pomocą przychodzą lokalne grupy i serwisy ogłoszeniowe, dzięki którym możemy dać rzeczom drugie życie. W bielskiej części Internetu warto zainteresować się na przykład facebookowymi grupami Uwaga, śmieciarka jedzie – Bielsko-Biała, recykling Bielsko czy Zero Waste Bielsko-Biała. Oprócz tego w duchu zero waste jest także kupowanie w sklepach charytatywnych, do których każdy może przynieść niepotrzebne rzeczy, a dochód z ich sprzedaży zostanie przeznaczony na cel charytatywny (w Bielsku taki sklep działa przy ul. Barlickiego). Jeśli zalegają nam przedmioty, które mogą jeszcze komuś posłużyć, możemy przywieźć je także do PSZOK przy ul. Straconki 1, gdzie co jakiś czas organizowany jest kiermasz charytatywny – więcej informacji można znaleźć m.in. na stronie internetowej Fundacji Ekologicznej Arka (organizatora kiermaszy i wielu innych ciekawych ekologicznych akcji).

Dlaczego tak ważne jest działanie?

Rekordziści potrafią ograniczyć swoją produkcję śmieci do zaledwie jednego słoika rocznie. Nie ma co się jednak oszukiwać – żyjemy w świecie, w którym są to pojedyncze przypadki. Najważniejsze jest jednak, żeby zacząć od drobnych rzeczy i codziennych wyborów, a także od presji społecznej, którą wszyscy możemy próbować wywierać na wielkich korporacjach, bo to one – pomimo pięknych słów w kampaniach reklamowych – szkodzą planecie najbardziej. Im więcej małych kroków, tym bliżej do zmiany kierunku, którym wszyscy idziemy, dlatego dobre nawyki to podstawa.

Szacuje się, że jeśli nie zatrzymamy tej galopującej produkcji śmieci, to za kilkadziesiąt lat będziemy wytwarzać ich aż 11 mln ton dziennie. Pandemia, która zwiększyła nasze zużycie jednorazowych przedmiotów, przybliża nas też do jednego z najgorszych możliwych scenariuszy – do 2040 r. ludzkość umieści w morzach w sumie ok. 600 mln ton plastiku. Naprawdę chcemy żyć w takim świecie i w takim stanie przekazać go przyszłym pokoleniom? 

Korekta: Edyta Braun