Jest taki film. Łowca jeleni

Łowca jeleni Michaela Cimino to trzygodzinny film w trzech częściach, który jest zapisem tego, jak wojna w Wietnamie wkroczyła w kilka ludzkich życiorysów i zmieniła je bezpowrotnie. Jest niewątpliwie jednym z najbardziej wstrząsających emocjonalnie filmów, jakie kiedykolwiek nakręcono.

Cimino zabiera nas w podróż od nieokiełznanego optymizmu, nadziei i radości do stanu kompletnej emocjonalnej ruiny. Film poruszający, koncentruje się na skutkach wojny, a nie gloryfikacji bitwy. Nie jest to dzieło jawnie antywojenne samo w sobie, choć z powodzeniem honoruje doświadczenia poszczególnych żołnierzy, eksplorując bolesną i niepotrzebną tragedię, jaką była wojna w Wietnamie. Symbolem filmu Michaela Cimino staje się gra w rosyjską ruletkę i wszystko, w co można uwierzyć, grając w tę grę: o jej celowo przypadkową przemoc i o to, jak pozbawia rozsądku ludzi zmuszonych do uczestnictwa w niej. To genialny symbol, ponieważ w kontekście tej historii sprawia, że wszelkie ideologiczne wypowiedzi na temat wojny są zbędne.

Mówi się, że Łowca jeleni porusza wiele tematów: o męskich więziach, o bezmyślnym patriotyzmie lub o odczłowieczających skutkach wojny.

Początkowe sceny nie są zbyt szybkie – ważne jest nie tylko to poznanie bohaterów, ale byśmy poczuli się pochłonięci ich życiem. Opowieść jest zakotwiczona w kilku kontrastujących ze sobą scenach: na początku widzimy wesele rodem z Ojca chrzestnego, potem sceny pogrzebu, ciszy, niezręczności, dystansu i psychicznego załamania. W Łowcy jeleni zostaje nam przedstawiona grupa hutników w zachodniej Pensylwanii w 1968 roku: Michael Mike Vronsky (Robert De Niro), Steven Pushkov (John Savage) i Nikanor Nick Chevotarevich (Christopher Walken). Grupa przyjaciół często upija się w lokalnym barze i regularnie jeździ na polowania w góry. Podczas seansu widoczne jest urzekające poczucie autentyczności, od prostackich dialogów klasy robotniczej, bójki w barze, po prawdziwe szpitalne sale wypełnione kalekimi weteranami.

Dalsza część opowiada o losach całej trójki w nieprzyjaznej, wietnamskiej dżungli. To tutaj widz odnajdzie jedną z najbardziej przerażających sekwencji scen, jakie kiedykolwiek powstały, gdy trio zostaje wzięte do niewoli i zmuszone do gry w rosyjską ruletkę, podczas gdy ich oprawcy grają o to, kto komu pierwszy roztrzaska czaszkę. Mówi się, że Łowca jeleni porusza wiele tematów: o męskich więziach, o bezmyślnym patriotyzmie lub o odczłowieczających skutkach wojny.

Mniej więcej w tym momencie recenzji zwykle chwali się lub krytykuje te części filmu, które wydają się godne polecenia: aktorzy, zdjęcia, sposób, w jaki reżyser operuje materiałem. Pod każdym względem Łowcy jeleni to najlepszy film, jaki kiedykolwiek nakręcił Michael Cimino. Przyniósł mu uznanie krytyków i wiele nagród, w tym Oscara dla najlepszego filmu i najlepszego reżysera.

Trzeba jednak powiedzieć, że Łowca jeleni jest daleki od bezbłędności.

Zdarzają się momenty, w których jego bohaterowie nie zachowują się przekonująco; mało prawdopodobne szczegóły dotyczące pobytu i losów Nikanora Chevotarevicha w Wietnamie, niepotrzebne niejasności w postaci odgrywanej przez Roberta De Niro. Chociaż wielu krytyków chwaliło Łowcę jeleni jako arcydzieło, inni protestowali, że wietnamskie postacie w filmie są zbyt wściekłe i nadto sadystyczne. Jednak ich największym zarzutem wobec fabuły było oskarżenie o to, że metafora rosyjskiej ruletki jest szczególnie naciągana, ponieważ nie było żadnych dowodów z jakichkolwiek zapisów wojennych na wykorzystanie jej jako formy wymyślnej tortury. Ale trzeba też uczciwie powiedzieć, że wszystkie tego rodzaju obserwacje i spekulacje staną się zupełnie nieistotne w miarę śledzenia wątków i zagłębiania się w fabułę. To na pewno nie jest film do jednokrotnego obejrzenia, a kilka kluczowych scen na długo pozostaje w pamięci. Polecam.

Korekta: Edyta Braun