Czy dzikie miejsca jeszcze istnieją?

Na to pytanie próbuje znaleźć odpowiedź Robert Macfarlane – autor Dzikich miejsc. Przemierzając nieznane zakątki Irlandii i Wielkiej Brytanii, odkrywa tereny dziczy, które nie zostały jeszcze zajęte przez cywilizację.

Na szlaku natury

Jak należy się przygotować do takiej wyprawy? Najlepiej sporządzić własną mapę oraz zabrać ze sobą przyjaciela! Każdy rozdział jest właśnie taką mapą i opisuje miejsca, które odwiedził autor – od wrzosowiska czy doliny, aż po mierzeje i słone bagna. Jednak podróż bohatera zaczyna się oraz kończy w bukowym lesie – dlatego w powieści znajdziemy dwa rozdziały o tym tytule.

Macfarlane opowiada łącznie o czternastu miejscach i każde z nich opatrzone jest czarno-białym zdjęciem. Są to jedyne obrazki w książce, ale dzięki szczegółowym (i wcale nie nudnym!) opisom, bez trudu można sobie wyobrazić dany krajobraz.

Dzikie miejsca nie są jednak zwyczajną powieścią podróżniczą, ponieważ autor (posługując się fragmentami z różnych książek, np. The Black Prophet Williama Carletona lub Tales of the West of Ireland Jamesa Berry’ego) nawiązuje także do wydarzeń historycznych, które miały coś wspólnego z daną krainą. Poświęca również swoją uwagę autentycznym postaciom, takim jak misjonarka Asenath Nicholson, poeta i muzyk Ivor Gurney czy akwarelista John Sell Cotman. Ponadto, autor urozmaica opisy krajobrazów poprzez fragmenty relacji innych osób, które wcześniej odwiedzały te miejsca (np. poeta Robert Penn Warren czy antropolog Richard Nelson), a także wspomina swojego przyjaciela i towarzysza podróży – Rogera.

Mężczyzna z pewnością odegrał ważną rolę w życiu Macfarlane’a, a zwiedzanie dzikich miejsc nie byłoby takie same bez jego towarzystwa (dlatego też dedykuje mu swoją książkę). Poza pięknymi wspomnieniami, z niemal każdej podróży autor przywiózł bezcenne pamiątki – kawałek zaschniętej lawy czy niespotykanego rodzaju skały, które można znaleźć tylko w dziczy.

A co z dzikimi zwierzętami?

Zwierzętom, pisarz poświęca najwięcej uwagi w ostatnich rozdziałach. Wspomina m.in. o ptakach (np. o widoku polującego sokoła czy lecącego jastrzębia) oraz rzadko spotykanych zającach bielakach. Niestety, wiele tysięcy gatunków już wyginęło, a tysiące jest zagrożonych.

Jak podkreśla Macfarlane:

To nie tylko ich strata, ale też nasza. Dzikie zwierzęta, jak dzikie miejsca, są dla nas bezcenne właśnie dlatego, że nie są nami.

Druga część zdania skłania do refleksji i zastanowienia się, dlaczego zatem ludzie niszczą przyrodę, łącznie z jej mieszkańcami? Czy nie jesteśmy po prostu zazdrośni o piękno, które tak naprawdę nie należy do nas. A może po prostu o tym zapominamy i myślimy, że jest ono naszą własnością?

Podróże jednak kształcą

Choć wydawałoby się, że to zwyczajna wyprawa na łono natury, autor zmienił dzięki niej swój sposób postrzegania dziczy oraz poszerzył (już i tak całkiem sporą) wiedzę. Jest jednak jeszcze wiele miejsc, które zamierza odwiedzić, a książka opisuje tylko część z nich. Wielu z nas myśli zapewne, że – zwłaszcza w tak zurbanizowanym państwie jak Anglia – natura została całkowicie zdominowana przez człowieka, który przejął nad nią kontrolę.

Nic bardziej mylnego – przyroda zawsze będzie się rządzić swoimi prawami a powieść Roberta Macfarlane’a udowadnia, że dzicz jest tak naprawdę wszędzie wokół nas – wystarczy się tylko rozejrzeć.


Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie Wydawnictwo Poznańskie. Dziękujemy za podarowanie egzemplarza recenzenckiego.

Korekta: Justyna Klimczok