Animacja jako protest ekologiczny – Księżniczka Mononoke

Konsumpcjonizm, ciągła chęć wzbogacania się i zła strona natury ludzkiej ukryta pod baśniową kreacją świata przedstawionego bawi najmłodszych widzów, a tych nieco starszych skłania do refleksji. 

Maria Banyś

Księżniczka Mononoke to klasyk swojego gatunku – i nie tylko tego. To niezwykle fascynująca historia rozgrywająca się w średniowiecznej Japonii, poruszająca tematykę konfliktu między naturą a cywilizacją. W genialny sposób zderza ze sobą szybki rozwój technologiczno-przemysłowy człowieka, zwierząt, a także istoty zaczerpnięte z japońskich wierzeń. 

Pomimo tego, nie trzeba należeć do żadnego siódmego kręgu wtajemniczenia żeby czerpać przyjemność z oglądania filmów Studia Ghibli, w tym Księżniczki Mononoke,. Większość z nich jest bardzo przystępna i przyjazna dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z japońską animacją. Produkcja Hayao Miyazakiego ma szansę spodobać się każdemu, ponieważ jest prawdziwie porywająca i przenosi widza w fantastyczny świat, gdzie rzeczywistość miesza się ze starodawnymi japońskimi wierzeniami.

Film przedstawia historię młodego księcia i wojownika o imieniu Ashitaka. Jego, do tej pory spokojne życie, zakłóca pojawienie się w pobliżu wioski wrogiego demona pod postacią dzika. Zabijając go w obronie spowodował nałożenie na siebie dotkliwej klątwy. Dlatego aby uchronić się przed zbliżającą się śmiercią musi odnaleźć najważniejszego z leśnych bogów i otrzymać od niego przebaczenie. Podczas swoich poszukiwań zostaje wciągnięty w konflikt pomiędzy dwoma stronami – ludźmi oraz bóstwami natury, po których stronie stoi San czyli tytułowa księżniczka Mononoke. Ashitaka poznaje perspektywę obu walczących stron i dostrzegając konieczność życia w harmonii z przyrodą, ma problem jednoznacznie opowiedzieć się po którejś z nich.

Księżniczka, czyli dla dzieci?

Gatunek i styl animacji Księżniczki Mononoke mogą wprowadzić w błędne przekonanie, że produkcja skierowana jest tylko do młodszych odbiorców, jednak nie uważam tego za prawdę. Baśniowa narracja i muzyka jak i błogie krajobrazy, mogą zwieść, lecz gdy pojawiają się sceny pełne przemocy i brutalności  wywołują w odbiorcach skrajne emocje. 

Pomijając sam aspekt wizualny, tłem fabuły jest rzeczywisty okres w średniowiecznej Japonii nazywany erą Muromachi, za czasów panowania cesarza Onim. Były to czasy krwawych wojen między feudałami zarówno lokalnie, jak i na terenie całego  kraju co koresponduje z głównym konfliktem produkcji. Tłumaczy to dlaczego film jest raczej dedykowany widzom po 13 roku życia.

Subtelne budowanie napięcia i wielowymiarowe postacie?

Powolne zawiązanie akcji mogłoby wydawać się nużące, jednak uważam, że stopniowe budowanie napięcia pozwoliło na lepsze wczucie się w klimat opowieści i nawiązanie relacji z bohaterami, dzięki temu zakończenie naprawdę wzruszało. Na wyjątkowy finał miały wpływ również postacie. Bohaterowie nie dzielili się na dobrych i złych, a postępowanie każdego z nich było uwarunkowane przez wiele czynników, włącznie z pochodzeniem, tradycją i sposobem postrzegania świata. W trakcie postępujących wydarzeń okazywało się, że również antagoniści posiadali swoje racje, a protagoniści, nie budzili już dłużej w widzach zaufania. 

Produkcja podważa zatem zupełnie wzorzec głównego bohatera – walecznego i szlachetnego wojownika, pragnącego pokonać swojego oponenta. Zamiast tego otrzymujemy postać Ashitaki, który mimo swoich fizycznych możliwości, świadomie rezygnuje z walki, pragnąc zaprowadzić pokój pomiędzy zwaśnionymi stronami – ludźmi oraz duchami lasu. Całość ma zatem charakter walki, jednak zdecydowanie nie dosłownej. Widz staje się odbiorcą pacyfistycznego manifestu, nawołującego do życia w harmonii i uświadomienia sobie, że nie każda postać jest jednoznacznie zła, a potrzebuje jedynie zrozumienia.

Muzyka która dodaje magii

Każdej scenie dodatkowo towarzyszy wybitna muzyka skomponowana przez Joego Hisaishiego i odegrana przez Tokyo City Philharmonic, która stała się wizytówką studia i pozwala nie tylko wejść w świat fabuły, ale także odnaleźć nostalgię i emocje, których nie da się opisać, a trzeba  poczuć.

Produkcję zdecydowanie można zaliczyć do klasyków gatunku fantasy. Jest ona absolutnie wyjątkowa pod względem fabularnym oraz  rysunkowym, tak charakterystycznym dla Studia Ghibli. Z pewnością zarówno miłośnicy kultury japońskiej jak i osoby niekoniecznie nią zafascynowane powinny chociaż raz w życiu  zobaczyć tę produkcję.

Teksty