Utopia

Poznajcie „i”. „i” jest małym chłopcem i mieszka ze swoimi rodzicami w niebieskim domku na wsi. Rodzice „i” pracują od rana do wieczora, ale zawsze po pracy znajdują chwilę na zabawę z synem.

Rodzina państwa „i” wyprowadziła się z miasta, ponieważ inni ludzie wyśmiewali się z nich. „i” nie jest tak piękne jak „a”, ani tak szlachetne jak „z”. „i” jest proste. Inni ludzie nie potrafili docenić skromności oraz roli jaką pełni „i”. Zajmijmy się jednak chłopcem. Chłopiec często chodził smutny i nie miał kompanów do zabawy. Obserwował inne litery i chciał być jak one. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego musi mieszkać na wsi, dlaczego nie może stać się inną literą, dlaczego rodzice nie kupują mu nowych gier i nie pozwalają na oddalanie się od domu. „i” miał tylko jednego przyjaciela. Na strychu w ich domu mieszkał pan „o”. Pan „o” był bardzo mądrym człowiekiem. Niestety on także został wyalienowany ze społeczeństwa ponieważ był zerem. Jednak pan „o” bardzo dobrze radził sobie z opiniami innych ludzi i cieszył się życiem. Często opowiadał małemu „i”, że to nie nieważne jaką się jest literką czy liczbą, ważne jest jak żyjemy i jak postępujemy. Liczby i literki to tylko takie etykietki. Każdy je nosi, ale one nie określają, jaki człowiek jest w środku.

Utopia---zdjecie

Mały próbował wziąć sobie rady pana „o” do serca, jednak pragnął czegoś więcej, pragnął poznać życie w innym świecie, w świecie idealnym. Chciał na chwilę przenieść się do krainy, w której wszystkie dzieci są szczęśliwe, bogate i mają wspaniałych rodziców. Mały „i” wierzył, że gdzieś musi być taka kraina. Zapytał więc pana „o” czy ten może słyszał o wspomnianej utopii. Pan „o” doskonale wiedział, co ma na myśli chłopiec. Opowiedział mu o pewnym magicznym przejściu, które znajduje się w okolicy – między dwoma starymi bukami, które rosły dokładnie w samym środku lasu. Owe wrota do innego świata można było zobaczyć tylko nocą, ponieważ wtedy świeciły jasno pomarańczowym blaskiem. Jednakże nie każdy mógł przejść na drugą stronę. Do wspaniałego i idealnego świata mieli Ci, którzy naprawdę tego pragnęli. Był tylko jeden warunek – trzeba było zapomnieć o swoim dotychczasowym życiu. Po przejściu do utopijnego świata nie ma się już przypisanej litery, wszyscy tam są równi.

Mały „i” był bardzo podekscytowany tym, co usłyszał o innym świecie. Chciał przenieść się tam i wieść takie życie, w którym nie będzie wyśmiewany. Zapytał się pana „o”, dlaczego ten nigdy nie próbował znaleźć się w pięknej krainie. Pan „o” odpowiedział, że nie umiałby żyć w świecie, gdzie nie ma uczuć i wszyscy robią to samo oraz wyglądają tak samo. W tym świecie, w którym żyje, każdy jest różny i niedoskonały, ale dzięki temu przeżywamy ciągle coś nowego. Mały „i” jednak był tak przejęty wyprawą do tajemniczego przejścia, że nie zwracał uwagi na to, co mówi pan „o”. Zerwał się z krzesła i szybko ruszył do swojego pokoju, żeby przygotować się do „nowego życia”. Gdy pakował swoje rzeczy, w ręce wpadło mu zdjęcie rodziców. Wtedy „i” posmutniał i pomyślał, że szkoda mu zostawiać rodziców, że mimo wszystko ich kocha. Jednak jeśli ma możliwość życia w lepszym świecie musi opuścić mamę i tatę. Postanowił napisać list pożegnalny. Zostawił go w kuchni na stole pod ulubionym wazonem mamy. Następnie pożegnał się z domem, po raz ostatni przyjrzał się ogródkowi i ruszył.

Kopia 1. Karolina Kania - Bajka - Utopia - zdjęcie 3

To był ciepły dzień, nad stawami unosiła się lekka mgła, a powietrze pachniało bzem. Robiło się coraz ciemniej, ale mały „i” nic a nic się nie bał. Wszedł w gęsty, zielony las i zaczął uważnie przyglądać się drzewom. Wokół było pełno iglaków oraz dębów, ale nie widział żadnego buku. Usiadł na kamieniu, żeby odpocząć i zjeść, gdy nagle zza bujnego krzaka wyskoczył wilk. „i” upuścił kanapkę i już chciał uciekać, ale wilk zagrodził mu drogę. Spojrzał chłopcu głęboko w oczy i rzekł:

– Wybierasz się do utopijnej krainy, prawda?
Chłopak zrobił jeszcze większe oczy i lękliwym głosem odpowiedział:
– Taaak.
Wilk, mrużąc oczy, powiedział:
– Tam jest inna rzeczywistość, jest inne powietrze, panują inne zasady. Jesteś pewien, że chcesz tam wejść?
„ i” już nieco spokojniejszym głosem stwierdził:
– Tak, chcę, żeby moje życie było lepsze, nie chcę być zwykłym. Chcę być kimś wyjątkowym.
Wilk zszedł z drogi chłopcu i odparł na koniec:
– Każdy jest wyjątkowy, tylko nie każdy potrafi odkryć tą wyjątkowość.

Następnie wilk pobiegł w głąb lasu, a „i” został sam. Słowa wilka były pewnym ostrzeżeniem, ale chłopiec, nie zdając sobie z tego sprawy, dalej szukał magicznego przejścia. Niebo było już zasypane gwiazdami, a księżyc oświetlał najciemniejsze zakamarki lasu. W tym samym czasie w domu małego „i” rodzice znaleźli list od syna i bardzo się zmartwili. Zrozpaczeni natychmiast ruszyli na poszukiwanie syna. Jednak ten był już bardzo blisko swojego celu. Właśnie w tym momencie „i” ujrzał jasnopomarańczowe światło między dwoma bukami. Po chwili zawahania zrobił krok do przodu i wkroczył do Utopii. Ku jego zdziwieniu znalazł się w tym samym lesie, były tam takie same drzewa, taka sama ziemia i takie samo niebo. Jednak po przejściu lasu „i” ujrzał piękny park. Ten park różnił się od tych, które „i” znał z poprzedniego świata. Tutaj rosły bujne drzewa, każdy krzew miał mnóstwo kwiatów, a dzieci mogły zrywać z drzewek owocowych dojrzałe w słońcu witaminy. Wszędzie panował ład i harmonia. Na ulicach nie było śmieci, a ludzie sobie pomagali. Ale…Właśnie, było jedno „ale”. Wszyscy mieszkańcy Utopii tak samo się poruszali, mieli podobne fryzury oraz charakterystyczne wielkie oczy. Wyglądali jak postacie z bajek. Mały „i”, spacerując po uliczkach idealnego świata, dziwił się, że nikt mu nie dokucza, nie popycha go i nie wyśmiewa. Przechodząc obok witryny sklepowej, ujrzał swoje odbicie.

– O rany! – krzyknął.
„i” nie wyglądał tak jak kiedyś. Teraz został dopasowany do reszty mieszkańców, żeby się nie wyróżniać. Nie był już „i”.
– Ale zaraz… – zaczął się zastanawiać – to kim ja właściwie jestem? – pytał sam siebie.
W tym momencie za ramię chwycił go pewien mężczyzna i odparł:
– Jesteś moim synem.
– Twoim synem? – zdziwił się nowy „i”.
– Tak. Od teraz masz nowych rodziców, którzy będą Cię bardzo kochać, chodzić z Tobą do kina, będą Ci kupować nowe zabawki. Cieszysz się? – zapytał nowy tata.
– Chyba tak. – odpowiedział nowy syn.
– Ale jak mam teraz na imię, kim jestem? – zapytał dawny „i”.
– Teraz jesteś „Ktoś”. W tym świecie każdy jest „kimś” – odparł tata.
– Rozumiem. Jestem taki sam, jak inni ludzie tutaj. A czy mam takie same prawa? – „Ktoś” zadawał kolejne pytania.
– Wszyscy tu mają takie same prawa – odparł tata – Wszyscy są równi. Ale nie traćmy czasu na omawianie zasad, mama czeka na nas w domu z obiadem. Zrobiła naleśniki z syropem klonowym. Mam nadzieję, że lubisz słodkości?
– Uwielbiam! – wykrzyknął chłopiec.

Chłopiec poznał swoją nową mamę. Okazała się być miłą i troskliwą osobą. Dbała o chłopca i spędzała z nim dużo czasu. Razem z rodzicami „Ktoś” chodził na lody, do kina oraz do parku rozrywki. Dni mijały beztrosko, jednak dawny „i” zauważył, że każdy dzień w tym świecie jest taki sam. Rano wstaje się do szkoły, po szkole jest chwila na zabawę, na obiad codziennie są naleśniki z syropem klonowym, wszyscy chodzą spać o tej samej godzinie. Po kilku dniach taki schemat zaczął nudzić chłopca. Chciałby robić coś innego, niż wszyscy. Postanowił więc, że we wtorek po szkole, zamiast bawić się w parku, zrobi rodzicom niespodziankę, tworząc ogródek warzywny. Chłopiec od razu zabrał się do pracy. Starannie wykopał małe rowki, żeby posadzić nasiona, następnie podlał je obficie, żeby bujnie rosły, a wszystkie grządki ogrodził siatką. Był bardzo dumny ze swego dzieła. Zniecierpliwiony czekał na rodziców. Ci wrócili z pracy o tej samej godzinie, co zwykle. Wziął ich za rękę i zaprowadził do ogrodu. Ucieszony pokazał im, co dziś wykonał. Ku jego zdziwieniu, rodzice zamiast się cieszyć wpadli w szał. Zaczęli na niego krzyczeć. Chłopak nie wiedział, dlaczego tak zareagowali.

– W naszym ogródku nie wolno robić sobie warzywniaka! – krzyknęła mama.
– Nasz ogródek nie może różnić się od innych. Jeśli inni nie mają grządek z warzywami, to my także nie możemy ich mieć! – dodał oburzony tata.
– Przepraszam – odpowiedział chłopiec – Nie wiedziałem. Chciałem wam zrobić niespodziankę, zmienić coś. Tutaj ciągle wszyscy robią to samo, nudzi mi się już. – dodał.
-W idealnym świecie tak jest. – powiedział tata – Musisz się do tego dostosować. Jeśli tego nie zrobisz to zostaniesz usunięty ze społeczności.
– To ja chcę wrócić do poprzedniego świata. Tam mogłem codziennie robić co innego, codziennie jeść co innego, zrywać kwiaty z ogródka i chodzić spać kiedy tylko zechcę. Wcale mi się tu nie podoba! – krzyknął „Ktoś”.
– O nie, kochany. Stąd nie ma wyjścia. – powiedziała mama z szyderczym uśmiechem.
– Jak to?! – zapytał chłopiec.
– Każdy kto do nas dołączył, zostaje tu na zawsze. A jeżeli chce uciec, to zostanie srogo pokarany i trafi do Utopijnego Hadesu. A tam trzeba wykonywać ciężkie prace, tak jak Syzyf. Haha! – roześmiał się tata. – Dobrze się zastanów synu, czy wolisz do końca życia wnosić głaz na szczyt góry czy być posłusznym dzieckiem? – dodał.
Chłopak zdał sobie sprawę, że ten świat wcale nie jest taki doskonały, że tutaj nie ma uczuć i każdy mieszkaniec jest tak naprawdę robotem. „Ktoś” zamknął się w pokoju i długo myślał.
– Muszę stąd uciec – mówił do siebie.

Gdy zapanował mrok, chłopiec postanowił ruszyć na poszukiwanie przejścia, którym się tu dostał. Rodzice już spali, a na ulicach panowała cisza, przy której słychać było najmniejszy podmuch wiatru. Chłopiec był bardzo ostrożny, bo wiedział, że przyłapanie go na ucieczce grozi karą. „Ktoś” wyszedł z miasta i ujrzał las, przez który dotarł do Utopii. Było tam strasznie ciemno, więc chłopiec zapalił latarkę i po cichu robił kroki naprzód. Nie wiedział, gdzie znajduje się przejście. Błądził przez kilka godzin, bez rezultatu. Nagle usłyszał płacz. Na drzewie siedziała dziewczynka w piżamie. Zauważyła chłopca i wrzasnęła:

– Nie rób mi krzywdy, nic nie zrobiłam.
– Nic Ci nie zrobię. Dlaczego płaczesz? – zapytał chłopiec.
– Ja nie chcę tu mieszkać, chcę wrócić do domu. Uciekłam od rodziców, bo myślałam, że tutaj będę szczęśliwsza. Ale tutaj jest strasznie, chcę wrócić! – wypowiadała słowa przez łzy.
– To Ty nie jesteś stąd? – zdziwił się „Ktoś”.
– Nie, przeszłam przez magiczne wrota. Tak naprawdę jestem „a”.
– Ojej! – krzyknął chłopiec. – Ja też nie jestem stąd i też chcę wrócić do swojego prawdziwego domu. – dodał.
– Kim jesteś? – zapytała dziewczynka.
– Jestem… „i”. – odparł nieśmiało chłopiec.
– Miło mi. – powiedziała „a” i wyciągnęła rękę.
– Nie boisz się mnie i nie wyśmiewasz się ze mnie? – zapytał zdziwiony „i”.
– Dlaczego miałabym to robić? Jesteś taki jak ja, tylko masz inną literkę. – odparła dziewczynka.
– Bo w tamtym świecie śmiali się ze mnie, byłem gorszy, niż reszta liter. – odpowiedział ze smutną miną.
– Nie ważne jaką masz literkę, ważne jakim jesteś człowiekiem. To nasze czyny pokazują, jacy naprawdę jesteśmy. – wyjaśniła „a”.
– Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś. – odparł chłopiec. Pokażmy więc, że jesteśmy silni i znajdźmy drogę do domu! – dodał śmiałym okrzykiem.
– Tak zróbmy! – uśmiechnęła się dziewczynka.

I ruszyli szukać magicznego przejścia. Bali się, ale z drugiej strony byli zdeterminowani.
– Jest! – krzyknął chłopiec. – Tam jest przejście!
Pobiegli do świecącego punktu i zobaczyli wrota. Ale przy przejściu do normalnego świata czekał na nich gość. Był to wilk, którego chłopiec kiedyś spotkał.
– Nie podoba Wam się w tym świecie? – zapytał.
– Nie podoba, chcemy wrócić. – odparła dziewczynka.
– Chyba zapomnieliście o jednej ważnej sprawie. Stąd nie można uciec. Wrota są jednostronne, można tylko przejść do Utopii, nie można przejść do waszego poprzedniego świata. Każdy by sobie przechodził i wracał, jeżeli byłoby to możliwe. Ale nie jest. Popełniliście błąd, przekraczając przejście. – dodał wilk.
– Ale my chcemy go naprawić, chcemy wrócić do naszych rodziców, przeprosić ich i żyć tak jak przedtem. – powiedział chłopiec.
– Obawiam się, że to niemożliwe. Chociaż… – wilk pomyślał przez chwilę. – Jest pewien sposób, żeby się stąd wydostać.
– Jaki? – zapytała „a”.
– Trzeba zaśpiewać dla lasu, najpiękniej jak się potrafi. – odparł wilk.
– Ale co zaśpiewać? – spytał chłopiec.
– Melodię prosto z serca, która będzie hołdem dla lasu. Wtedy las przepuści Was na drugą stronę. – odpowiedział wilk.

Dzieci natychmiast wymyśliły piosenkę i zaśpiewały tak, jak radził wilk, czyli z całego serca. Ich pragnienie powrotu do domu było tak silne, że las zlitował się nad nimi i pozwolił przejść.
Znaleźli się w tym samym lesie, ale w innym świecie, może nie tak pięknym jak Utopia, ale takim, w którym najważniejsze są uczucia.
– Zaraz, a gdzie jest wilk? – zapytał zaskoczony chłopiec.
– Nie wiem, może został. – odpowiedziała dziewczynka.
Nagle usłyszeli cichy ryk po drugiej stronie:
– Zostałem tutaj i będę pomagać zagubionym duszom w powrocie do prawdziwego świata. – odpowiedział głos.

Dzieci podziękowały wilkowi i ruszyły w stronę swoich domów. Chłopiec, pewien obaw i wstydu, zapukał nieśmiało do drzwi swego prawdziwego domu. Po chwili ujrzał w nich mamę w nocnej koszuli.

Kopia 1. Karolina Kania - Bajka - Utopia - zdjęcie 1
– Cześć, mamo. – powiedział cichutko.
– „i”? To Ty?! – krzyknęła mama.
Tata, usłyszawszy krzyk, zerwał się z łóżka i natychmiast znalazł się w drzwiach.
– „i”? Co się z Tobą działo? Tak się martwiliśmy. – odparł tata.
– Przepraszam. Uciekłem, bo chciałem zobaczyć, jak to jest żyć w innym świecie, no wiecie, idealnym. Ale okazało się, że wcale nie jest tak kolorowo. Zobaczyłem, że w tamtym świecie wszystko jest takie samo i nudziło mi się.
– Byłeś w tajemniczej Utopii? – zapytał zszokowany ojciec.
– Tak, ale tam jest strasznie. Nigdy więcej tam nie wrócę, chcę zostać tutaj, z Wami. Kocham Was. – odpowiedział „i”.
– My Ciebie też kochamy, synku. – odparła mama.
– Utopię możemy sobie sami zbudować, w naszych myślach. Ale świat nigdy nie będzie idealny, bo gdyby taki był, nie byłoby w nim różnorodności. Różnimy się między sobą, wykonujemy różne prace, lubimy różne potrawy i różnie się ubieramy. Ale dzięki temu dopełniamy się nawzajem. Powinniśmy siebie akceptować, mimo różnic między nami. Okazując szacunek i kochając ludzi, bez względu na to jaką mają literkę, jesteśmy lepszymi ludźmi. – dodał tata.
– Już teraz to wiem. W Utopii ludzie nie okazywali uczuć, byli ciągle tacy sami. A przecież jak to mówi mama: zmiany są dobre.

Rodzice roześmiali się, a mały „i” szczęśliwy, że jest już w domu, zaśpiewał dziękczynną piosenkę dla drzew, dla nieba i dla ludzi.

Zdjęcia: Karolina Kania
Korekta: Aleksandra Dębińska

Teksty Oskar Śliwka
Oskar Śliwka