Przez trud do hollywood

Wszyscy znamy wielkich aktorów z Bielska-Białej. Nie każdy jednak wie, że w naszym mieście działają także teatry amatorskie. Oto cztery grupy, cztery osoby, cztery charaktery, jeden cel.

Julia (13 l.) z Proscenionu

Na pierwsze zajęcia teatralne zapisałam się w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Wcześniej chciałam zostać malarką, piosenkarką, a nawet fryzjerką. Razem ze szkolnym kółkiem teatralnym „Wyjście Awaryjne” jeździłam na przeglądy przez trzy lata. Moim pierwszym przedstawieniem było „W Melamelandii”, w którym grałam dziewczynkę z przedszkola  i moim zadaniem było kłócenie się z innymi dziećmi. Potem zaczęłam się rozkręcać i grałam coraz to ważniejsze role. W szóstej klasie razem z moimi koleżankami chciałyśmy spróbować czegoś nowego. Dowiedziałyśmy się o grupie Proscenion, która działała w Teatrze Polskim. Według mnie najbardziej stresującą sytuacją dla aktora jest ostatni moment przed wyjściem na scenę. Wtedy pojawia się trema i ma się przeczucie, że coś pójdzie nie tak. Na szczęście to zazwyczaj mija po wyjściu zza kulis. Jednak zdarzają się też pomyłki. Czasami ktoś może powiedzieć dwa razy to samo zdanie i wówczas trzeba improwizować. Do tej pory zagrałam w niewielu spektaklach, ale myślę, że każda rola na swój sposób jest trudna. Trzeba odpowiednio dobrać mimikę i ruch sceniczny. Uwielbiam grać czarne charaktery, ponieważ są to bardzo konkretne, wyraziste i dające duże pole do popisu role. Jeżeli chodzi o moją aktorską przyszłość, to chciałabym wystąpić w filmie i pójść do szkoły teatralnej. Taki jest mój plan na dorosłe życie.

5DM31760

Justyna (14 l.) z Protalentu

Nigdy nie myślałam o tym, żeby zostać aktorką. Za to zawsze kochałam śpiewać. Do Protalentu trafiłam przypadkiem półtora roku temu. Chciałam wtedy znaleźć nauczycielkę, która pomogłaby mi udoskonalić mój wokal. Spotkałam panią Olę i to ona wprowadziła mnie do swojego teatru. Graliśmy wówczas „Królową Śniegu”. Zostałam od razu wrzucona na głęboką wodę, gdyż dostałam rolę Gerdy. Na początku bardzo się bałam, bo przecież nigdy nie miałam do czynienia z aktorstwem. Największą trudność sprawiało mi wtedy zapamiętywanie ogromnej ilości tekstu. Na jednym ze spektakli chłopak, który grał Kaja zbyt mocno zepchnął mnie z podestu, potknęłam się i prawie wpadłam na widownię. Na szczęście nic się nie stało i improwizując, pociągnęliśmy sztukę dalej. Potem dostałam jeszcze kilka głównych ról. Byłam Lisą w „Dzieciach z Bullerbyn” i Małą Księżniczką. Chciałabym kiedyś zagrać postać, która odzwierciedlałaby mój charakter: nieśmiałą, ale radosną. Myślałam o tym, żeby związać moją przyszłość z aktorstwem, na przykład wystąpić w jakimś filmie lub zdawać do szkoły teatralnej. Alternatywą będą studia medyczne.

IMG_1943

Patryk (15 l.) z Bielskiej Autorskiej Szkoły Aktorskiej

Aktorstwo towarzyszyło mi już od najmłodszych lat. Jako dziecko uwielbiałem występować na scenie. Wszystko zaczęło się jeszcze w przedszkolu. Pani wyznaczyła mi rolę pastuszka w przedstawieniu jasełkowym. Byłem zbyt mały, żeby cokolwiek z tego dnia pamiętać. Na szczęście moja mama wszystko nagrała. Kiedy dorosłem, zacząłem chodzić na różne kółka teatralne i zapisałem się do agencji aktorskiej. Tam zaproponowano mi casting do serialu „Szkoła” produkowanego przez TVN. Nie ukrywam, że występowanie w tego typu produkcjach niezbyt mnie interesuje. Wolę, kiedy mam przed sobą żywą publiczność, a pod stopami sceniczne deski, więc nie czuję  jakiegoś szczególnego zawodu tym, że mnie nie przyjęli. Ostatnio gram w spektaklu „Ania z Zielonego Wzgórza” w Bielskiej Autorskiej Szkole Aktorskiej. Pani reżyser ciągle ma jakieś zwariowane pomysły. W trakcie jednego z czerwcowych spektakli, zupełnie poza scenariuszem, musiałem zakochać się w dziewczynie, która grała sklepikarkę. Wtedy, ku zdumieniu całej obsady, zacząłem wykrzykiwać, że ją kocham. To była jedna z najbardziej szalonych improwizacji w moim życiu. Ale według mnie jednak najtrudniejsze w pracy aktora jest granie roli, która całkiem odbiega od naszego charakteru. Jakiś czas temu miałem taką sytuację. Trafiła mi się bardzo smutna i melancholijna postać, będąca całkowitym przeciwieństwem mojej osobowości. W przyszłości planuję zdawać do szkoły teatralnej, ale jeśli nie dostanę indeksu, nie odejdę daleko i spróbuję z dziennikarstwem radiowym.

5DM31378

Paweł (16 l.) z Kulis

Od pierwszej klasy brałem udział w konkursach recytatorskich. Moim pierwszym wierszykiem był „Paweł i Gaweł”. W czasie występu miałem na głowie czapkę. Daszkiem w przód lub w tył, w zależności, o którym chłopaku mówiłem. Jednak nie można było tego nazwać aktorstwem. Swoją przygodę z teatrem zacząłem przypadkiem. Pewnego razu, podczas zajęć z pierwszej pomocy, zostałem poproszony o odegranie krótkiej scenki. Spodobało mi się to i pomyślałem: „Dlaczego nie?”. Później zapisałem się na kółko teatralne działające w mojej szkole. Było to pod koniec roku szkolnego i spektakl „W Melamelandii” był już prawie gotowy, ale udało mi się jeszcze zagrać epizod smoka. W następnym roku w „Pociągu Życia” dostałem już jedną z głównych ról. Wtedy wydawała mi się bardzo trudna, gdyż jednym z jej elementów był kontakt dziewczyny i chłopaka. Teraz patrząc z perspektywy czasu, nie miałbym z nią większego problemu. Gdy poszedłem do gimnazjum, musiałem opuścić szkolne kółko teatralne, ale nadal udzielałem się w konkursach recytatorskich. W pamięci zapadła mi jedna wpadka z tego okresu. Pojechałem na konkurs, którego tematem były wiersze Tuwima. Dowiedziałem się o nim dość późno i miałem mało czasu na przygotowanie. Po kilku zdaniach tekst wyleciał mi z głowy. Zrobiłem nienaturalną pauzę i wymyśliłem część słów, ale potem właściwy tekst na szczęście mi się przypomniał. W drugiej klasie gimnazjum zapisałem się do Kulis. Zagrałem w „Moralitecie” i „Drodze Makbeta”. Myślę, ze trudność w aktorstwie może sprawiać wiele rzeczy. To zależy od predyspozycji. Na pewno początkujący mają dużo problemów z improwizacjami, lecz ja osobiście bardzo je lubię. Za niezwykle inspirujące uważam role takie, jak stół lub drzewo. Są w pewien sposób interesujące, ale też trudne, ponieważ aktor musi mieć bujną wyobraźnię, żeby widz naprawdę wierzył, że człowiek może stać się przedmiotem. Kiedyś, jak każdy mały chłopiec, chciałem być żołnierzem albo policjantem. Obecnie swój profil w liceum ukierunkowałem na medycynę ze specjalizacją ratownika, ale życie może potoczyć się inaczej, więc biorę pod uwagę także szkołę teatralną, wojsko lub gastronomię.

5DM31661

Zdjęcia: Maciek Gałuszka
Korekta: Ewa Kuchta