Dla kogo ten stadion?

Stadion w Bielsku-Białej, fot. Nina Mizgała

Swój pomnik w Bielsku-Białej ma już Reksio, mają Bolek i Lolek, a następna w kolejce czeka… piłka nożna.

Wyobrażam sobie, oczywiście starając się nie obrazić nikogo, okoliczności, w których zapadła decyzja o rozbudowie stadionu. Zastanawiam się kto określił tę inwestycję jedną z najważniejszych w mieście. Część radnych z pewnością już zaciera ręce na myśl o postawieniu kolejnego pomnika „sportowi narodowemu” w moim rodzinnym i ukochanym mieście. Poczekają nieco dłużej, bo budowa, początkowo planowana na 2011 rok, została odłożona z powodu protestów mieszkańców osiedla Grunwaldzkiego i ulicy Rychlińskiego, przy której ten obiekt się znajduje. Chodziło nie tylko o wyburzenie budynków w celu powiększenia obszaru pod nowe trybuny, lecz także o hałas. Prace ruszyły w sierpniu 2012 roku. Bielski stadion jest konstrukcyjnie wzorowany na obiekcie kieleckiej Korony, ale architekci zadecydowali o nieco skromniejszej pojemności – ‘jedynie’ 15 tys. 300 miejsc. Całkiem nieźle, jak na 180-tysięczne miasto. Obiekt w czasie rozgrywek był zapełniany przez kibiców mniej więcej w 3/4. To raczej nie oznacza, że miejsca jest za mało. Co może być powodem rozbudowy, jeśli w 2011 roku frekwencja uczestników wynosiła 76 procent? Kto „wypełni” jeszcze większy stadion?

Piłkarze TS Podbeskidzie grają w ekstraklasie, ale, przy całym szacunku dla ich gry i wysiłku, zajmują jedno z ostatnich miejsc w tabeli. Na pewno trybuny zasilą kibice BKS-u Bielsko-Biała, ale… ich drużyna to III-ligowiec.

Należy pamiętać, że większa pojemność wymaga większych nakładów w infrastrukturę, lepszego zarządzania i w końcu liczniejszej obstawy policji. Przy tym wszystkim raczej nie ma szans, aby stadion był w stanie zarobić sam na siebie. Stałoby się tak jedynie przy wzroście frekwencji i sprzedaży biletów. By to nastąpiło, potrzeba czegoś, co przyciągnie widzów na trybuny. Nie możemy przecież liczyć, że któraś z gwiazd rocka, np. Sting, który zapewne nie wie, gdzie leży Bielsko-Biała, przyjedzie tu zagrać koncert. Koszulki i inne gadżety z klubowego sklepiku nie zaspokoją apetytu dużych obiektów na duże pieniądze, które są, jak zawsze, największym problemem. Sponsorzy oczywiście wspomogą klub, ale w każdej inwestycji chodzi przecież o, co prawda nie zawsze natychmiastowy, zysk.

– Piłka Nożna vs. Rozsądek 1-0! Do przerwy prowadzenie gospodarzy i nic nie wskazuje na to, aby wynik miał ulec zmianie. Sędzia pokazał już dwie czerwone kartki środkowym obrońcom gości i droga do bramki stoi otworem. Kibice szaleją przedwcześnie, fetując zwycięstwo swojej drużyny. Poprośmy o zdanie eksperta, Panie Andrzeju, oddajemy głos. – Zgodzę się w całości z poprzednią opinią. Mając w ataku takich zawodników, jak Brak Pomysłu i Narodowy Sentyment jest się praktycznie skazanym na sukces. Do tego umiejętna gra na czas i ciągły pressing na połowie rywala powodują dezorientację, której ten nie może zaradzić. Wynik będzie się tylko powiększał.

Zapytałem kilka osób o ich zdanie na temat rozbudowy i, ku mojemu zaskoczeniu, częstą odpowiedzią był szeroko pojęty rozwój miasta. – Miasto się rozrasta, a stadion pokazuje, że coś się dzieje i to nie na żarty – mówili. To prawda, Bielsko-Biała rośnie, ale czy te pieniądze naprawdę nie mogły znaleźć nieco potrzebniejszej inwestycji? Choćby ścieżka rowerowa byłaby dobrym pomysłem, z którego skorzystać by mogło więcej osób niż wąska grupa kibiców.

Jaka przyszłość czeka stadion? Może być tak, że w swojej krytyce po prostu nie dostrzegam jakiegoś głębszego zamysłu jego pomysłodawców. Pierwszy ma być stadion, a później licząca się drużyna? Czemu nie. Może jest z czego się cieszyć? Jest podgrzewana murawa, oświetlenie w liczbie 1,8 tys. luksów (cokolwiek to oznacza)… Mimo to pozostaję realistą. W przypadku niepowodzenia nie zostawimy Stingowi wyjścia – będzie musiał przyjechać do Bielska-Białej, żeby ratować nasz stadion.

Zdjęcia: Nina Mizgała
Edycja: Ewa Furtak
Korekta: Ewa Kuchta, Judyta Niedośpiał