Carpe diem, czyli o Stowarzyszeniu Umarłych Poetów

Tradycja, honor, dyscyplina, doskonałość – to cztery filary, na których opiera się Akademia Weltona, gdzie rozgrywa się akcja filmu "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" w reżyserii Petera Weira. Co jednak wydarzy się, gdy w szkole z żelaznymi zasadami pojawi się nowy, charyzmatyczny nauczyciel języka angielskiego?

Akademia Weltona jest szkołą nieprzeciętną – uczą się w niej tylko chłopcy, i to zdobywający najlepsze wyniki w nauce. Najmniejszy wybryk jest surowo karany. Liczą się tam przede wszystkim dobre oceny, panuje w niej rygor, a surowy dyrektor – pan Nolan (Norman Lloyd) patrzy krzywo na wszystko, co odbiega od tradycyjnego planu nauczania. Uczniowie nie wiedzą czym jest wolne myślenie, pasja, zabawa – żyją w przeświadczeniu, że to, co narzuca im szkoła jest najwłaściwsze. I wtedy właśnie pojawia się on – nauczyciel języka angielskiego, John Keating (Robin Williams), zmieniając całe ich życie. Jego pragnieniem jest nauczyć, że piękno, poezja, uczucia są najważniejsze, że bez tego człowiek nie może istnieć.

„Nie piszemy i nie czytamy poezji, bo jest ładna. Robimy to, bo jesteśmy ludźmi. A ludzie odczuwają namiętności. Medycyna, prawo, biznes są konieczne by podtrzymywać życie. Lecz poezja, piękno, romantyzm, miłość… To dla nich żyjemy.”

Tak właśnie Keating opowiada siódemce chłopców – Charlie’emu Daltonowi (Gale Hansen), Neil’owi Perry’emu (Robert Sean Leonard), Todd’owi Andersonowi (Ethan Hawke), Richard’owi Cameron’owi (Dylan Kussman), Steven’owi Meeksowi (Allelon Ruggiero) oraz Gerard’owi Pittsowi (James Waterston) o Stowarzyszeniu Umarłych Poetów. Czym ono jest? Sam nauczyciel tłumaczy, że to tajna organizacja powstała w czasach, gdy on uczęszczał do Weltona. Była to niewielka grupka zapaleńców, którzy zbierali się w grocie, gdzie każdy z nich kolejno czytał na głos poezję. Tym samym zaszczepia w chłopcach ideę, którą sami chcą kontynuować. Od tej chwili zmienia się ich spojrzenie na rzeczywistość – codziennie starają się wprowadzić w swoje życie ideę carpe diem, czekają na lekcje z panem Keatingiem, a wieczorami wybierają się do jaskini, by tam deklamować wiersze i grać na instrumentach, łamiąc tym zasady, które od lat wpaja im szkoła. To tam, w środku lasu, rozwijają się ich pasje, to tam rodzą się ich marzenia, tam zaczynają wierzyć w to, że mogą zmienić świat – a nie w środku surowych murów Akademii Weltona, gdzie codziennie przypomina im się, że jedynym celem w życiu jest kariera doktora, bankiera czy prawnika.

stowa um. poetów - 2

Światło w tunelu

Sądzę, że każdy powinien obejrzeć ten film, choć nie wiem czy jego idea przez wszystkich zostanie zrozumiana. Natomiast jednego jestem pewna – że wszyscy dostrzegą nadzieję, którą niesie. Pokazuje, że trzeba walczyć pomimo przeciwności losu i nigdy się nie poddawać, że w najtrudniejszej sytuacji trzeba znaleźć w sobie odwagę i potrafić zawalczyć o swoje ideały.

Scenariusz zachwyca swoją zabawnością, niespodziewanymi zwrotami akcji oraz momentami, które potrafią wzruszyć do łez. Nie bez powodu Tom Schulman otrzymał za ten film w 1990 roku Oscara. Ważną rolę odgrywa tam również muzyka, którą skomponował Maurice Jarre. Zapada na długo w pamięć i trudno jej nie nucić jeszcze po obejrzeniu filmu. Szczególnie ostatniej scenie dodaje powagi i dostojności. Sprawia, że  nie można zapanować nad szybszym biciem serca, a zachwyt nad wspaniałością tego momentu sięga zenitu.

Mnie ten film zachwyca i wzrusza za każdym razem, a oglądałam go już kilkadziesiąt razy. Na wieki pozostanie moim numerem jeden. W głębi serca zawsze będę marzyć, by znaleźć się w szkole takiej jak Akademia Weltona, by móc widzieć jej mroczne mury zasnute melancholijną mgłą o poranku, by słyszeć w oddali dźwięki kobzy i śpiew ptaków na zewnątrz. Chciałabym choć raz móc usiąść w pełnej słońca sali, porozmawiać z członkami Stowarzyszenia Umarłych Poetów i zawołać do nauczyciela takiego jak John Keating: „Och kapitanie, mój kapitanie”…

Zdjęcia: www.alekinoplus.pl
Korekta: Kamila Białożyt