W poszukiwaniu raju

"Imigranci" ("Dheepan"), jako zwycięski film konkursu głównego podczas zeszłorocznego festiwalu w Cannes tylko nasilił widoczny w Europie trend festiwalowy. Zeszłoroczna edycja należała do "Zimowego snu" Ceylana, traktującego o problemach anatolijskiej społeczności. Francuski Cezar został przyznany "Timbuktu" o konflikcie z dżihadystami, a Berlinale zachwyciło się ironiczną grą z cenzurą Panahiego w "Taxi-Teheranie".

„Imigranci” Jacquesa Audiarda dołączają do tego grona i podejmują się dyskusji na temat przemian kulturowych oraz wielonarodowościowych uwarunkowanych przez granice wolności i tolerancji. Nawiązywanie do aktualnych wydarzeń to zadanie zobowiązujące do podjęcia określonego stanowiska wobec problemu. Do której strony przychyla się zatem Audiard?

Audiard nie jest typem reżysera, który mógłby bawić się w moralizatorstwo i ckliwości (co zresztą potwierdził już w mocnym otwarciu „Rust and Bone”), z drugiej strony nie stawia też imigrantów jako bezpośrednią, najczystszą formę zła zagrażającą niewinnej Europie.

W „Dheepanie” reżyser z chłodnym dystansem i spokojem śledzi losy swojego bohatera. Obserwujemy jak mężczyzna przeczuwa zbliżającą się klęskę walk i końcówkę wojny domowej, aż w końcu ucieka ze Sri Lanki. Uzyskanie azylu w Europie ułatwiają mu przypadkowa kobieta i mała dziewczynka, z którymi tworzy fikcyjną rodzinę i przedostaje się na terytorium Francji. Życie w cywilizowanej Europie okazuje się dla bohatera dużo trudniejsze, niż wcześniej przypuszczał. Dheepan szybko orientuje się, że po raz kolejny zostaje postawiony w sytuacji, w której toczy walkę o przetrwanie. Starania o polepszenie standardu życia potęgują w bohaterze chęć akceptacji przez społeczeństwo, która nie ma możliwości urzeczywistnienia z powodów nieufności i alienacji wynikających z wojennych przeżyć. Takie drobnostki jak posługiwanie się sztućcami przy stole czy posłanie dziecka do państwowej szkoły, to tylko sposoby dopasowania się do obowiązujących standardów.

Zamiast kierować się coraz bardziej w stronę intymności psychologicznej głównego bohatera, reżyser przenosi ciężar swojej opowieści na stosunki z innymi mieszkańcami.

Audiard nie stara się odkryć przyczyny problemów, z jakimi wiążę się zjawisko mieszania kultur, ale ukazuje skutki – eskalację konfliktów na tym polu. Reżyser tylko wyrywkowo obrazuje nietolerancję oraz poczucie wyższości nad przybyłymi ze Sri Lanki, które zaczynają pogłębiać wzajemną niechęć i doprowadzają do rodzącej się przemocy. Dla reżysera nie liczy się kto jest ofiarą, a kto prześladowcą, to tylko obiektywna, chłodna kalkulacja błędnych zachowań obu stron. Esencją „Dheepana” jest zatem ukazywanie działań człowieka pod wpływem instynktów: notoryczne poniżanie i skrajna dominacja rodzą bunt niezależnie od koloru skóry czy nacji. Reżyser buduje filmową opowieść ze stałym napięciem, które zostawia widzowi czas na refleksje aż do wspomnianej wyżej części filmu. Późniejsza dosłowność zaburza budowaną przez cały seans konwencję, tylko po to, aby na koniec odejść w najgorszy z możliwych mitów. Przy tym obecność patosu, najbardziej znienawidzonego środka wyrazu, który nie ma racji bytu w festiwalowym savoir-vivre, pozostawia tylko w ustach lekki niesmak. Komu chcieliśmy tym zaimponować, Panie Audiard?

Reżyseria: Jacques Audiard
Scenariusz: Jacques Audiard, Thomas Bidegain, Noé Debré
Produkcja: Francja (2015)
Czas trwania: 110 min. (1 h 50 min)
Gatunek: dramat

Obsada:
Jesuthasan Antonythasan – Dheepan
Kalieaswari Srinivasan – Yalini
Claudine Vinasithamby – Illayaal
Vincent Rottiers – Brahim
Faouzi Bensaïdi – Pan Habib

Zdjęcie: www.filmweb.pl
Korekta: Aleksandra Dębińska