Romanse, skandale – historia rodziny Sułkowskich (CZĘŚĆ II)

Wiemy już, że Jan Nepomucen z rodziny Sułkowskich był bardzo przedsiębiorczym człowiekiem. Dziś dowiemy się, jak to było z jego następcami i czy rodzina Sułkowskich przywiązuje wagę do swojego pochodzenia. Zapraszamy!

Julia Dykla: Czy można powiedzieć, że Sułkowscy byli szczęśliwą rodziną?

Grzegorz Madej: Na pewno Franciszek był bardzo szczęśliwy, będąc w związku ze swoją żoną Judytą. Byli kochającym się małżeństwem. Jeżeli chodzi o ich syna, Jana Nepomucena, to również jego związek z Luizą należy uznać za udany, choć oczywiście wrogowie Sułkowskich nieraz próbowali dowieść niewierności Luizy. Mieli ze sobą trójkę dzieci. Pierwszy syn urodził się w burzliwym roku 1807, jednak zmarł kilka lat później i został pochowany przy kapliczce na terenie majątku w Słupnej. Książę był wówczas cenzurowany w monarchii habsburskiej za działalność po stronie Napoleona, zagrożone było jego prawo do bielskiego fideikomisu, a mogli mu je zapewnić jedynie potomkowie. Małżeństwo zdecydowało się przysposobić dwóch chłopców. Co bardzo istotne, nie adoptowali ich, ponieważ mogłyby wówczas wystąpić problemy z dziedziczeniem. Wkrótce na świat przyszli Ludwik i Maksymilian. W międzyczasie, kiedy Napoleon uciekł z Elby, książę ponownie ożywił się politycznie. Został wówczas aresztowany przez Prusaków, a po paru miesiącach przekazano go Austriakom, jednak ostatecznie, w wyniku braku wystarczających dowodów, został uwolniony. Kolejne aresztowanie przyszło po śmierci cesarza Francuzów w 1824 r. Książę przetrzymywany był długo bez wyroku, który zapadł dopiero po kilku latach. Jan Nepomucen został osadzony w twierdzy Theresienstadt. Kiedy przebywał w więzieniu, cały czas wspierała go żona. W jego sprawie pisała do cesarza oraz do książęcego kuzyna w Rydzynie, Antoniego Pawła Sułkowskiego, którego żona pochodziła z wpływowej na dworze habsburskim rodziny Bubnów-Littitz. Pozbawiony szlachectwa, praw majątkowych i rodzicielskich książę zmarł w więzieniu w 1832 r. Żeby represji było mało, to odmówiono oddania ciała rodzinie i pochowano Sułkowskiego anonimowo w Theresienstadt. W ten sposób stał się pośmiertnym więźniem Habsburgów.

Należy ubolewać, że współcześni nie doceniają faktu, że Jan Nepomucen bezkompromisowo walczył o wyzwolenie Rzeczypospolitej, był jedynym księciem na Śląsku, który stanął po stronie Napoleona! Tak mało mamy w Bielsku bohaterów polskiej proweniencji. Dziw, że nie mamy ulicy jego imienia, a taka znajduje się na przykład w Słupnej.

A co z jego następcami?

Tutaj zaczynają się dosyć ekscytujące kwestie. Pierwszą kobietą Ludwika, syna wcześniej wspomnianego Jana Nepomucena, była Maria Harry. Ten nieformalny związek trwał prawie dziesięć lat,
a ich dziecko przyszło na świat w Bielsku, dokładniej w Folwarku Wilhelma. Najprawdopodobniej mieli jeszcze dwójkę dzieci, których losy są nieznane. Wiadomo z przekazów, że chłopczyk miał umrzeć w Wiedniu, natomiast nie wiadomo, co stało się z dziewczynką. Potomkowie nieślubnego syna Jana żyją dziś w Rumunii.

Czy Maria była jedyną partnerką Ludwika?

Nie, księcia z Marią Harry łączyła tylko i wyłącznie miłość, a księstwu bielskiemu potrzebne były pieniądze. Stąd też pojawił się pragmatyczny związek z Anną Dietrich, żyjącą w latach 1823-1853. Nie wiemy na pewno, czy zadecydowała o nim uroda, czy jednak faktycznie pieniądze. Ale można przypuszczać, że wygląd nie był jej mocną stroną, bo książę na emigracji bardzo szybko zakochał się w nieletniej jeszcze Szwajcarce, Marii Gemperle. W tym związku czuł się bardzo spełniony. Świadczy o tym epizod – z romansem w tle – ze słynną aktorką Lolą Montez. Była piękną, władczą brunetką, liczącą na związek z Sułkowskim, a jednak Ludwik w liście do jednego ze swoich przyjaciół pisał, że pani Montez nie jest w stanie zagrozić jego małżeństwu z Marią. W tym związku, który owocował dwanaściorgiem dzieci, oboje byli bardzo szczęśliwi.

A czy wśród Sułkowskich były osoby, do których los się nie uśmiechnął?

Na pewno człowiekiem nieszczęśliwym był Maksymilian, brat Ludwika. Podobnie jak kiedyś jego ojciec, porzucił służbę w armii austriackiej i na chwilę wstąpił do Legii Cudzoziemskiej, aby następnie udać się w podróż za ocean w pogoni za egzotycznymi motylami. Jeden z odkrytych przez Maksymiliana gatunków został nazwany na jego cześć Morpho sulkowskyi. Nieprzychylne Sułkowskiemu źródła niemieckojęzyczne chciały widzieć w jego towarzystwie liczne, niestosowne kobiety, często najstarszej profesji. Faktycznie miał tylko jedną żonę, Filippę Reanno, Kreolkę pochodzącą z Kolumbii (wówczas Republika Nowej Grenady), przypłynęła z nim z Ameryki Południowej. Zamieszkali w Wiedniu, gdzie w 1842 r. przyszedł na świat ich syn, Maksymilian Filip. Związek ten trwał jednak bardzo krótko z powodu śmierci Filippy w 1844 r. Ich syn również zmarł wcześnie, w wieku niespełna ośmiu lat. Książę – zaprzysięgły demokrata, który wyrzekał się tytułów arystokratycznych, w 1848 r. stanął na czele jednego z rewolucyjnych oddziałów wiedeńskich mieszczan i poległ na barykadach podczas ataku na cesarską zbrojownię.

Słyszałam, że Józef Maria Sułkowski także nie miał łatwego życia?

Przechodził on przez kilka związków. Pierwszy z nich zawarł ze starszą o dziesięć lat Wiktorią Lehmann, opiekunką swojej przyrodniej siostry Taidy. Po śmierci ich jedynej córki małżeństwo rozpadło się i wówczas szybko przy księciu pojawiła się niemiecka sopranistka – Ida Jäger, aktorka licznych teatrów europejskich. Książę został „złowiony” przez córę Talii i Melpomeny, która bardziej niż nim zainteresowała się jego majątkiem. Postarała się o zamknięcie męża w zakładzie psychiatrycznym, oczywiście na podstawie pomówień. Z tego ośrodka pomogła mu uciec jego największa, niespełniona miłość, Luiza Vecseghy, z pochodzenia Węgierka.

Przeżyli ze sobą na wolności zaledwie kilkanaście miesięcy. Niestety, po tragicznym wypadku na jednym ze szwajcarskich jezior kobieta umarła na zapalenie płuc. Miłość księcia do niej była jednak tak silna, że kazał wybudować naprzeciwko zamku w Feistritz am Wechsel kaplicę, w której pochował kochankę. Wystawił jej nagrobek całopostaciowy, wyrzeźbiony w białej karrarze. Kiedy książę umarł, jego trumna została złożona obok Luizy w tejże kaplicy.

Czy miał Pan kiedyś okazję spotkać się z którymś z obecnie żyjących przedstawicieli rodu?

Oczywiście, jesteśmy w stałym kontakcie z kilkoma członkami rodziny, którzy posiadają prywatne archiwa. W 2014 r. na naszym wernisażu rozpoczynającym wystawę „Bielscy książęta Sułkowscy jakich nie znacie” gościło ponad 30 członków rodu.

Czy Sułkowscy przywiązują dużą wagę do swojego pochodzenia?

Kiedy ktoś jest arystokratą, zazwyczaj tego nie okazuje. Nobilitacją afiszują się z reguły nuworysze. Oczywiście, nie należy zapominać, że jeśli chodzi o arystokrację europejską, to Sułkowscy byli postrzegani jako parweniusze. Przecież swój tytuł magnacki uzyskali dopiero w 1752 r. Dzisiaj Sułkowskim z książęcego splendoru, mówiąc krótko, zostały sygnety i duma. Współcześni mają świadomość swojego pochodzenia. Wiedzą, że ich antenatem był Aleksander Józef Sułkowski, jeden z wybitniejszych przedstawicieli swojej epoki. Każda z bielskich gałęzi – a jest ich niemało – pieczołowicie przechowuje i uzupełnia sztambuch genealogiczny prowadzony przez przodków. Dawnych majątków książęcych już nie posiadają, z tego względu, że właściwie wszystkie znajdowały się na obszarach, które po 1945 r. były objęte władzą komunistyczną i poddane zostały nacjonalizacji.

Dziękuję za rozmowę.

Grzegorz Madej – Urodzony w Kozach 3 lutego 1970 roku, absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. J. Fałata, następnie Instytutu Sztuki Uniwersytetu Śląskiego filii w Cieszynie. Marszand dzieł sztuki i antyków z osiemnastoletnim stażem. Z wykształcenia artysta i pedagog. Grafik, malarz, adiunkt w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej. Pasjonat historii książąt Sułkowskich i autor licznych publikacji na ich temat. Aktualnie przygotowuje się na Uniwersytecie Śląskim do obrony dysertacji „Bielska linia książęcego rodu Sułkowskich (1786-1918)”.

Zdjęcia: zbiory Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej 
Korekta: Aleksandra Dębińska