REGIOFUN

Za nami 7. Międzynarodowy Festiwal Producentów Filmowych REGIOFUN, a przed nami relacja z tej imprezy!

Festiwal, który odbył się w Katowicach 18.10-23.10.2016, składał się nie tylko z pokazów filmowych, ale i spotkań branżowych oraz koncertów (hołd dla muzyki filmowej Marka Napiórkowskiego i Artura Lesickiego). Jury konkursu filmów pełnometrażowych, w którego składzie znaleźli się Ewa Puszczyńska, Arkadiusz Tomiak, Bernd Buder, przyznało nagrodę w wysokości 10 000 € producentowi filmu „Bodkin Ras”, Raymondowi van der Kaiij. Zaś jury konkursu filmów krótko- i średniometrażowych podzieliło nagrodę: 8 000 € otrzymali  Lars Persson Johan Sundkvist, producenci filmuRadioamator”, a 2 000 € Gabriel Festoc i Nelson Ghrénassia, którzy wyprodukowali „Moje niebiesko-biało-czerwone włosy”. Nagroda publiczności powędrowała do Antona Roebbena Erica Goossensa – producentów filmu „Voltaire”.

Oprócz spotkań z twórcami i wszelkich innych wydarzeń okołofilmowych, które odbywały się w ramach festiwalu, najważniejsze pozostają jednak wyświetlane filmy. W programie najbardziej zainteresowała mnie sekcja Regio-Cannes, czyli przegląd kilku tytułów z tegorocznej walki o Złotą Palmę. Choć niemożliwe jest obejrzenie wszystkich dzieł, które oferuje REGIOFUN, to wybrałam dla Was dwa filmy, które zapamiętam z katowickiego festiwalu.

„Ja, Daniel Blake” (reż. Ken Loach) – Wybór tegorocznego laureata Złotej Palmy w Cannes wydaje się dość oczywisty. Ken Loach prezentuje historię tytułowego bohatera, który po latach uczciwej pracy jest zmuszony do walki z państwową biurokracją.

Choć „Ja, Daniel Blake” jest przede wszystkim filmem ważnym społecznie, to ciężar jego tematyki zostaje nieco złagodzony przez brytyjski humor oraz absurdalność sytuacji, które przytrafiają się Blake’owi. Film w reżyserii Kena Loacha pozostaje jednak zwykłym komentarzem do panującej rzeczywistości – na początku ironicznym, a z czasem coraz bardziej przykrym. Porusza i w nienachalny sposób zmusza do refleksji. Nie jestem jednak pewna, czy zasługuje na jedną z najważniejszych nagród w Europie i na świecie.

„Everything or Nothing: The Untold Story of 007” (reż. Stevan Riley) – Simon Chinn odebrał w tym roku, podczas 7. edycji festiwalu REGIOFUN, Border Gate Award, czyli nagrodę dla producenta filmowego. To dzięki niemu świat poznał „Sugarmana” czy historię o „Człowieku na linie”.

Chciałabym jednak zwrócić uwagę na film otwarcia, czyli dokument o Jamesie Bondzie, który również wziął pod swoje skrzydła Chinn. O Bondzie w perspektywie Iana Fleminga, aż po jego ekranowe odsłony. Jest to na pewno duża gratka dla fanów serii o słynnym agencie 007, ale stanowi również dobry wstęp dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji obejrzeć wszystkich części.

Na pewno jest to też duże źródło wiedzy dla spragnionych ciekawostek zza kulis. Nie tylko tych aktorskich i fabularnych, ale przede wszystkim producenckich. Początkowa nieufność w projekt, późniejszy zawrotny sukces i wieloletnie batalie sądowe o prawa do historii sprawiają, że postać Jamesa Bonda staje się przez to jeszcze bardziej kultowa.

Jeśli nie śledziliście tegorocznej edycji, warto zarezerwować sobie czas w przyszłym roku i odwiedzić ten festiwal. REGIOFUN zwraca szczególną uwagę na niedocenianą powszechnie, a bardzo ważną osobę, która pracuje przy filmie – zawód producenta. Na te kilka dni, to właśnie te osoby miały okazję wyjść z cienia i otrzymać od widzów gromkie brawa. Takich festiwali, które rozwijają branżę i jednocześnie są dostępne dla zwykłego kinomana, potrzeba w Polsce zdecydowanie więcej.

Źródło grafiki: regiofun.pl
Korekta: Kajetan Woźnikowski