Kultura (nie)obca?

Jako autochton czuję się zobowiązany do bycia świadomym bielszczaninem, świadomym swojej historii i kultury.

To właśnie z powodu bycia świadomym bielszczaninem postanowiłem bardziej zbadać tajniki tożsamości naszego regionu. Temat jest trudny. Dzisiaj mało kto zastanawia się, jak nasze miasto wyglądało jeszcze 100 lat temu. Czy ktoś wie, jak ubierali się wtedy mieszkańcy, jakimi językami mówili, jakie legendy o mieście sobie opowiadali i czy mieliśmy lokalne specjały na wzór pierników toruńskich?

Takich pytań jest mnóstwo. Szukanie odpowiedzi na każde z nich to bardzo żmudna, aczkolwiek ciekawa praca. Wiele kwestii dotyczących nas, bielszczan, jest jeszcze niewyjaśnionych. Bardzo dużo informacji na temat lokalnych tradycji udało nam się wprawdzie zdobyć, jednak zostały one skutecznie zatarte, głównie przez ludność przyjezdną, która nie była (delikatnie mówiąc) zainteresowana historią i kulturą tego poniemieckiego miasta.

Jakiś czas temu w Bielsku-Białej odbył się Festiwal Miast Partnerskich. Przyjechali „obcy”. „Obcy” Niemcy, „obcy” Czesi… trochę tych „obcych” się uzbierało. Na festiwalu zawsze pojawia się trochę ludzi. Mówią o sobie bielszczanie, czasem nawet dodają, że rodowici, a jednocześnie patrzą na przybyszów zza granicy i rozmawiają ze sobą, wymieniając uwagi na temat obcych kultur. I tu pojawia się dość istotne pytanie. Jak bardzo ta kultura jest właściwie obca?

Żyjemy w mieście o ponad 700-letniej historii. Znajdujemy się na Śląsku Cieszyńskim, bogatym w wielokulturową przeszłość, której ślady po dziś dzień możemy odnaleźć także na ulicach Bielska-Białej. Przez te 700 lat przez miasto przewinęło się mnóstwo ludzi: Czechów, Niemców, Węgrów, Żydów i oczywiście Polaków. Wielu z nich pracowało na rzecz rozwoju tego miasta, mówiło o sobie z dumą, że są bielszczanami. Oczywiście, minęło już dużo czasu i sytuacja narodowościowa w mieście zmieniła się, chociaż nie do końca… Nadal można napotkać potomków tamtych ludzi.

Wszystkich nas łączy jednak Bielsko-Biała —  miłość do tego miasta, duma z bycia bielszczanami. Jeżeli zatem obcujemy ze sobą, to choć jesteśmy różnych narodowości, łączy nas to samo miasto. A zatem nasze kultury nie powinny być dla nas wzajemnie obce.

Myślę, że w dużej mierze problem polega na słabej promocji naszych tradycji i historii. Będąc świadomym fundamentu wielonarodowościowego, na którym stoi moje miasto, uważam kulturę czeską, niemiecką, a nawet węgierską za ciekawą, ale na pewno nie za obcą. Wszak to nasi praojcowie. Może powinniśmy wrócić, jako rodowici bielszczanie do tego, co było dawniej i przypomnieć sobie, że pewne kultury są dla nas nieobce, a Bielsko – Biała ma charakter, który nadała mu właśnie owa wielokulturowość?

Korekta: Justyna Fołta
Zdjęcie: Nina Mizgała