Ludzie Bielska-Białej

Julia:

 

Swój pierwszy kontakt z tatuażem miałam już jako 9-latka, gdy wytatuował się mój brat. Od tego czasu sama zaczęłam rysować, ćwiczyć, byłam zafascynowana tym, że istnieje coś takiego. Kiedy miałam 16 lat, zrobiłam sobie pierwszy tatuaż. Od tego momentu już wiedziałam, że to jest to, co chcę robić. Rok później znalazłam się w studiu, w którym zaproponowano mi mycie podłóg. Zgodziłam się, by móc patrzeć na ręce pracującego tam tatuatora. Jednak gdy dano mi maszynkę do ręki, porobiłam ludziom kilka typowych „baboli”, na jakiś czas porzuciłam tatuaż i zaczęłam studiować język czeski. Obecnie tatuuję w stylu neo tradycyjnym inspirowanym old schoolem, lecz staram nie zamykać się na inne nurty. Kocham tworzyć portrety zwierząt. Uważam, że ludzie, zamiast dzieci powinni tatuować portrety swoich pupili, bo są do tego świetnym materiałem. W pracy kieruję się etyką zawodową, nie robię niczego wbrew standardom studia, a każdy tatuaż poprzedzam rozmową. Praca z klientem jest najlepszą rzeczą, jaką mogłam otrzymać, a samo tatuowanie jest czasem jedynie uzupełnieniem.

Rozmawiała: Milena Topiłko
Zdjęcie: Maciek Gałuszka

Ludzie
redakcjaBB