Niech zakwitnie wspólnota!

Projekt społeczny Bielski Ogród Społeczny "Niech zakwitnie wspólnota" daje możliwość każdemu mieszkańcowi Bielska-Białej poczucia się jak ogrodnik i dbania o własną grządkę.

Skąd biorą się warzywa? No jak to skąd – ze sklepu! Ciężko w tej kwestii przeczyć faktom. A jednak – kupowane przez nas rośliny to tylko rezultat, który pozbawia możliwości obserwowania poszczególnych etapów rozwoju – od  posadzenia, przez wykiełkowanie, aż po zbiór.  Projekt autorstwa sześciorga uczniów z Bielskich szkół realizowany w ramach olimpiady „Zwolnieni z teorii” to odpowiedź na potrzebę samodzielnego wysiewu i pielęgnacji roślin wśród ludzi, którzy nie mają ku temu warunków, oraz pasjonatów ogrodnictwa.

„Niech zakwitnie wspólnota”  zamierza stworzyć na terenie naszego miasta pierwszy ogród społeczny, w którym każda osoba będzie mogła założyć swoją własną rabatkę czy też grządkę.

Tymczasem, zanim to nastąpi, jako przedsmak tego przedsięwzięcia, które w maju zwieńczy całość projektu, grupa w składzie: Magdalena Jamka, Daniela Korzeniowska, Maria Sikora, Michał Bąbol, Mateusz Gałuszka oraz Maciej Jakubiec, we współpracy z Centrum Ogrodowym Szarotka przygotowała warsztaty rozsad, które odbyły się 7.04.2017 na terenie Zespołu Szkół Ogrodniczych przy ul. Akademii Umiejętności 1.

Nie było fajerwerków ani spektakularnych zwrotów akcji w programie. Było kameralnie i bardzo urokliwie. Już samo ciasto i herbata na wstępie nie pozwalały żałować zachodu przybycia, zaś pakiety pamiątkowe rozdane każdemu przybyłemu to – można by rzec – nadmiar dobrobytu per capita. Temu miłemu rozpoczęciu towarzyszyło przedstawienie projektu i krótka prelekcja jednego z pomysłodawców projektu, Michała Bąbola. Prezentacja opierała się praktycznie tylko na zdjęciach ogrodu prelegenta, co mogłoby się wydawać mylonym pomysłem, bo kogo obchodzą jakieś kwiotki, jednakże wiedza wynikająca z doświadczenia nabytego metodą prób i błędów, którą dzielił się Michał, oraz pasja, z jaką opowiadał o swoich przydomowych dokonaniach, była naprawdę godna podziwu i na swój sposób inspirująca. Bo właściwie, kto spośród młodych ludzi w dzisiejszych czasach niezwiązany z tą dziedziną przez szkołę bądź ścieżkę zawodową rodziców interesuje się ogrodnictwem?

Istnieje tak wiele opcji na spędzanie wolnego czasu, a praca z roślinami jest zajęciem wymuszającym nie tylko skrupulatność, ale także niebywałą cierpliwość i pogodzenie się z ogromem niesprzyjających czynników, które zagrażają realizowaniu tego hobby.

A jednak – jak widać, „zielona” smykałka jest zaraźliwa i, dzięki zaangażowaniu całego zespołu projektowego, można było samemu przekonać się, jak to jest posadzić swoją własną roślinkę. Część praktyczna odbywała się w budynkach szklarni szkoły, gdzie przy użyciu biodegradowalnych doniczek, garści ziemi i paru nasionek można było poczuć się jak semi-botanik powołujący do życia nowe istnienia. Następnym krokiem było dostarczenie im wody i opisanie markerem bezpośrednio na doniczce bądź na przygotowanych specjalnie w tym celu patyczkach, aby nie pogubić się w nazewnictwie swoich dokonań. I to właściwie tyle. Teraz te małe dzieła oczekują dni swej chwały, stojąc na parapetach, chłonąc słoneczne światło wiosennych dni.

Zarówno sama koncepcja, nakład pracy włożony w realizację, jak i efekty tej inicjatywy, zdecydowanie zasługują na uznanie. Pomimo prostoty pomysłu, grupie projektowej udało się w pełni wykorzystać jego potencjał i przygotować interesujące warsztaty, które rzucają bardzo pozytywne światło na działania tego zespołu. Dążenie do popularyzacji ogrodnictwa wśród mieszkańców naszego miasta i postawienie sobie za cel stworzenie miejsca, w którym idea wcieli się w czyn, stanowią godną uwagi koncepcję. Myślę, że warto dalej przyglądać się ich poczynaniom, gdyż wspólnota, dla której pragną rozkwitnięcia, z ich pomocą może prawdziwie zaowocować.

Korekta: Kajetan Woźnikowski