Nikomu się nie śniło

Dziewiętnastu pisarzy postanowiło pomóc Grzegorzowi Królowi, wydając książkę, w której każdy mógł wykupić słowa. Twórczość ta niewątpliwie niesie wartość szlachetną, ale czy również artystyczną? Postanowiłem się przekonać.

„Wykup słowo, a powiem ci, kim jesteś”

Antologia „Nikomu się nie śniło” jest owocem projektu o wdzięcznej nazwie „Wykup słowo”. Jego celem jest wsparcie nieznanych autorów, jednocześnie angażując czytelników w proces tworzenia tekstu – mogą oni wykupywać słowa, frazy i postacie, które muszą później pojawić się w tekście. Na końcu każdego z nich znajduje się metryczka z listą owych haseł.

Po co to wszystko? Żeby wydać książkę, przeprowadzono zbiórkę na portalu Wspieram.To, z której część przychodu przeznaczono na sprzęt dla wybudzonego ze śpiączki strażaka Grzegorza Króla.

Co znajdziemy w środku?

W książce znajduje się 19 opowiadań, każde innego autora. Pozwolę sobie omówić tylko te teksty, które najbardziej przypadły mi do gustu – w końcu warto skupić się na tym, co najlepsze. A pozostałe teksty… część z nich nie zainteresowała mnie tematem, w innych warsztat pozostawał wiele do życzenia.

Zbiór rozpoczyna się tekstem autorstwa pisarki K.B. Ambroziak pt. „Finimondo”, którego główny bohater odnajduje pracę w firmie okazującej się koncernem farmaceutycznym. Zabawa z czytelnikiem i utrzymywanie w napięciu niemal do końca dodają uroki temu tekstowi i powodują, że jest to naprawdę miła lektura. Równie udane teksty to „Wszystko, czego nie powiedziałem dziewczynie spod okna” Elżbiety Łapczyńskiej  i „Śniaki” Marty Koton-Czarneckiej. Ten drugi to świetne psychologiczne przedstawienie problemu wciąga i dopiero zakończenie ukazuje, jak bardzo autorka sobie z nami pogrywała.

Opowiadanie, które najbardziej przypadło mi do gustu to „Kwadratowe kałuże” Joanny Chudzio, które niemal do końca utrzymują nas w lekko magicznym, zdecydowanie tajemniczym klimacie. Pomysł, realne dialogi i wartka akcja gwarantują mile spędzony czas na lekturze, a poczucie humoru przemawia do mnie w odróżnieniu od tego serwowanego nam przez wielu innych autorów antologii.

Ciekawym eksperymentem formy jest „Sąsiadka” Magdaleny Genow-Jopek. Odnoszę wrażenie, jakby była to transkrypcja monologu – niepoprawionych, niezmienionych, po prostu spisanych słów będącej świadkiem morderstwa starej kobiety, która potrzebuje się jednocześnie wygadać o wszystkim i o niczym. Czyta się więc lekko, mimo pewnych kolokwializmów czy wręcz błędów gramatycznych wynikających ze stylizacji. Niewątpliwie atut stanowią ironiczne wstawki i poetyckie opisy. Tekst zdecydowanie ciekawy i warty przeczytania.

Moonu Mu (autorka bloga moomugra.blog.onet.pl) opowiadaniem „Dziewięć koma osiemdziesiąt jeden” wprowadza nas w psychodeliczne życie Lusi cierpiącej na zespół Kleinego-Levina. Ostatni tekst, który wymienię, to „O tym, jak Szczupak, Przecinek i Pancernik odkryli tajemnicę kolorów” Magdaleny Niziołek-Kiereckiej.

Czy projekt się udał?

Ogólne wrażenie na pewno jest pozytywne – większość tekstów zdecydowanie jest dobrej jakości, wymienione przeze mnie wyżej szczególnie zasługują na uwagę, a choć książka momentami trąci amatorszczyzną, nie powinna nikogo rozczarować jakość wydania, składu i korekty; drobne błędy zdarzają się wszak każdemu, a tutaj musimy wziąć pod uwagę, iż nie jest to projekt komercyjny, a społeczny.

Pomysł z kupowaniem słów z jednej strony jest ciekawy, z drugiej raziło mnie, że słowa te się powtarzały: te same imiona, nazwy i frazy w kolejnych tekstach nie przekonywały mnie, każdy tekst powinien mieć inne unikalne elementy, które musi wykorzystać. Mimo wszystko autorom należą się brawa za wzięcie udziału w projekcie, a czytelnikom lekturę z czystym sumieniem mogę polecić.

Recenzja powstała dzięki współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona!

Zdjęcie: Czwarta Strona
Korekta: redakcjaBB