Rozsądek przy komputerze

Chłodne jesienne popołudnie, szkolna sala gimnastyczna. Kilka stołów, a wokół nich siedzą uczniowie. Najwyraźniej dobrze się bawią. Czyżby szkolna edycja LAN party? Zapytasz, w jaką komputerową grę grają, skoro tak im się podoba. „Strzelanka?” „Fifa 15?”

„Młodzież jest zepsuta”. „Tylko komputer i komórka”. Oni już nie potrafią ze sobą rozmawiać”. Tak można by określić polskich uczniów. Ale w mojej szkole jest inaczej. Już trzeci raz odbył się tam wieczór gier planszowych.

Niektórzy to wytrawni gracze, inni to zupełni nowicjusze. Siedzą razem przy stołach. Rozmawiają, żartują, śmieją się, inni są skupieni, obmyślają strategię przejęcia puli wygranej. Jaka jest nagroda? Satysfakcja. A jakie korzyści? Wielkie.

Urodzeni z telefonami w dłoni
Młodzież zwykła zasłaniać się ekranami swoich komputerów, komórek i tabletów przed światem zewnętrznym. Trudno się w sumie dziwić, mówi się przecież, że nasze pokolenie urodziło się z telefonem komórkowym w ręce…

Problemy wynikające z używania lub nadużywania zasobów Internetu są przez jednych wyolbrzymiane, przez innych natomiast są niedoceniane. Idealnie byłoby umieć wytyczyć sobie granicę. Jednak dla większości to twardy orzech do zgryzienia. Porównując nadmierne przesiadywanie przed komputerem z innymi uzależnieniami takimi, jak picie alkoholu czy palenie papierosów, nie jest to postrzegane jako zachowanie negatywne. O dziwo.

Jednak przecież nie wszyscy korzystający z komputera, nawet bardzo intensywnie, wpadają w psychologiczną zależność. Nie spotyka to jakoś osób wykorzystujących komputer jako narzędzie pracy. Widocznie nie znajdują w Internecie żadnego elementu rozrywki.

Zapytałam ponad trzydzieści osób w mojej szkole, co robią, gdy zapomną telefonu. Połowa stwierdziła, że po niego wraca, reszta mówiła, że mają zepsuty cały dzień. Tylko kilka osób odpowiedziało, że po prostu mówi się „trudno”.

Samotność w sieci
Zasadniczą istotą uzależnienia od komputera jest utrata kontroli w korzystaniu z niego. Człowiek uzależnia się od emocjonalnych stanów, jakie wtedy powstają. Dziś, gdyby tak powiedzieć: „grałem w grę”, skojarzy się jednoznacznie. Dziś „normalna” gra to nie gra planszowa z pionkami i kostką. Pomimo tego, że istnieje „granie na multi”, to tak naprawdę gra się samemu. Nie ma mowy o kontaktach międzyludzkich, bo ich po prostu w tym przypadku nie ma. Cóż, naprawdę fajnie byłoby przywdziać zbroję, hełm na głowę i wziąć miecz do ręki, żeby ze znajomymi powyrzynać smoki, ale tak fizycznie się nie da. Może i dobrze.

Bycie zależnym od komputera może być szczególnie niebezpieczne, ponieważ prowadzi to do izolacji towarzyskiej. Zaniedbuje się przez to ważne sprawy, rodzinę, może to nawet doprowadzić do zaburzeń psychicznych. Osoby obsesyjnie grające w gry, nie potrafią często podtrzymywać rozmowy, okazywać empatii. To samo dzieje się z osobami uzależnionymi od grania na telefonach komórkowych

W Japonii, gdy niektórzy młodzi ludzie nie potrafią już sobie poradzić sami ze sobą, zamykają się w swoich pokojach na wiele miesięcy, a nawet lat. Nazywa się ich hikikomori. W zasadzie nawiązują kontakt ze światem zewnętrznym jedynie przez Internet. Jak to dobrze, że nam do tego daleko…

Wystarczy rozsądek
Czy zatem nie wolno grać na komputerze, gadać na Facebooku i „lajkować” na Instagramie? Wolno! Trzeba po prostu przy tym zachować zdrowy rozsądek i balans między rzeczywistością a światem wirtualnym. „Tylko” czy może „aż”? Bo ilu z nas „rozmawiało” z kimś na Facebooku, a przy tym tak naprawdę nigdy nie widząc się z tą osobą w „realu”?

Piątek, jesienne popołudnie. Gimnazjaliści siedzą przy stołach i grają w planszówki. Zgromadzenie młodych ludzi, którzy dobrowolnie chcą zostać w szkole po lekcjach i bawić się w archaiczne dla wielu gry, musi robić wrażenie. Śmieją się i rozmawiają. Niektórzy oszukują, inni się obrażają. Ale większość bawi się doskonale! Zapytałam kilku osób, dlaczego tu są. Odpowiedź była pełna i wyczerpująca: „Jest super!”.

Można? Można! I to daje mały promyczek nadziei, że ludzkość jakoś przetrwa, nawet w przypadku globalnej awarii prądu ;).

 
Zdjęcie: Zosia Pietrzykowska
Redakcja: Ewa Furtak
Korekta: Ewa Kuchta