„Nie dziękuję”

Kiedy życzymy powodzenia, bardzo często ktoś odpowiada nam „nie dziękuję”. Skąd wziął się ten niefortunny zwrot, który często zostaje nie do końca poprawnie zrozumiany?

Pewne zwroty w języku polskim bezmyślnie powtarzamy, nie zastanawiając się nad ich znaczeniem i kontekstem, w jakim powinniśmy ich używać.

Pierwszym przykładem jest hasło „ja cię”. No właśnie, co ty mnie? Podziwiasz, nienawidzisz, uwielbiasz? Ludzie często skracają zwrot, który powinien brzmieć np. „ja cię proszę” do dwóch pierwszych wyrazów. Jest OK jeżeli wiedzą, że tak robią, natomiast gorzej, jeśli nie mają pojęcia, o co chodzi, a swoją wypowiedź argumentują owczym pędem.

Drugi przykład to sytuacja, którą pragnę głębiej rozważyć, mianowicie odpowiadanie „nie dziękuję”, kiedy ktoś życzy nam powodzenia. O co właściwie chodzi? Skąd wzięło się przeświadczenie, że nie powinno się dziękować, bo to przynosi pecha?

Zabobon?

Niezawodny wujek Google nie pomaga i nie przychodzi z odpowiedzią, dlaczego nie wolno dziękować, kiedy ktoś życzy powodzenia. Na forach możemy wyczytać, że to zabobon, a trenerzy osobiści na swoich coachingowych blogach piszą, że żyjemy w XXI wieku i nie należy się przejmować czymś, co robimy tylko po to, aby nie zapeszyć. Nie musimy też wierzyć w nieszczęścia związane z czarnymi kotami, drabinami i pękniętymi lustrami.

Każdy z zabobonów skądś się wziął, ma swoją genezę, która tłumaczy jego powstanie. Lustra kiedyś były bardzo drogie. Drabinę kojarzono z egzekucją powieszenia, ponieważ wisielca prowadzono po jej szczeblach na śmierć – ponadto wierzono, że dusze wisielców pozostają u jej podstaw, stąd przechodzenia pod nią starano się unikać. Czarnym kotom od bardzo dawna przypisuje się moce, ale dopiero religia chrześcijańska uznała to za coś złego.

Jak widać, każdy zabobon ma swoje źródło. Dlaczego niedziękowanie go nie ma, a przynajmniej nikt nic nie wie? Czy to rzeczywiście jest zabobon?

Jeden wyraz, dwa znaczenia

Homonimy sprawiają problemy głównie obcokrajowcom, choć nie tylko. Kiedy jeden wyraz ma więcej niż jedno znaczenie, zazwyczaj intuicyjnie czujemy, o które nam chodzi, np. podczas rozmowy o kwiatach raczej nikt, kto posługuje się słowem „róża” nie ma na myśli choroby. Problem pojawia się w momencie, w którym z kontekstu jednoznacznie nie wynika, co autor miał na myśli.

Słowo „dziękuję” pojawiać się może w dwóch sytuacjach: wyrażania wdzięczności lub odmowy. Obie chyba dość łatwo możemy sobie wyobrazić i zapewne każdy widzi różnicę w znaczeniu tego samego słowa w dwóch zdaniach: „dziękuję, ten prezent jest cudowny” i „dziękuję, wolę herbatę”. Mimo że to ten sam wyraz, jego sens jest zupełnie inny.

Kiedy życzy się nam powodzenia, chcemy podziękować (z wdzięczności czy z kultury). Ktoś jednak zrozumiał kiedyś te słowa zupełnie inaczej, stąd „nie dziękuj, bo to przynosi pecha”, czyli po prostu „nie odmawiaj szczęścia, którego ci życzę”.

Wygląda na to, że niedziękowanie jest zwyczajną zagwozdką typowo językową, co oczywiście nie oznacza, że wiara w szczęście i pecha nie ma nic wspólnego z zabobonami…

Korekta: Aleksandra Skórzak
Zdjęcie: Unsplash