Marcin Gortat Camp

„Uwaga, podaję komunikat, pociąg do Katowic zostaje opóźniony, za utrudnienia przepraszamy”. Tak zaczęła się moja podróż, jak po czasie stwierdziłam, do labiryntu w Dąbrowie Górniczej. Gdyby tego było mało to lało cały dzień i minęłam dwie osoby w bluzie z demotywującym napisem. Miałam ochotę stworzyć melancholijny wiersz o kolejach losu, ale wiedziałam, że TAM od razu poczuję się lepiej. Dlaczego? Ponieważ, powróciłam na Camp Marcina Gortata po dwóch latach, ale w całkiem innej roli.

O co tu tak naprawdę chodzi?

Rok 2008 był przełomowy dla promocji koszykówki w Polsce dlatego, że Marcin Gortat wraz ze swoim teamem zorganizował w Łodzi pierwszy, otwarty trening dla dzieci prowadzony przez gości z NBA oraz znane twarze polskiego basketu.

Przedsięwzięcie to nazywa się Marcin Gortat Camp, a przyszłość polskiej koszykówki nie wyobraża sobie wakacji bez tego sportowego wydarzenia, które odbywa się zazwyczaj w kilku miastach. Zwieńczeniem treningów jest charytatywny Wielki Mecz, w którym walczy o wygraną drużyna Gortata, składająca się z polskich aktorów, muzyków i sportowców przeciwko teamowi Wojska Polskiego. W przerwach nietuzinkowego widowiska ma miejsce Skills Challange, czyli sprawdzenie umiejętności MVP wszystkich campów. Stawka jest wysoka – wyjazd do USA na mecz amerykańskiej ligi. Zwycięzca Challengu powinien być jeden, ale zazwyczaj Marcina odwiedza cała grupa finalistów.

Trening pod opieką profesjonalistów i obcowanie w środowisku NBA wywołuje u uczestników zarówno radość, jak i stres. Świadomość Marcina o ogromnych przeżyciach młodych potwierdzają słowa:

Nie śpią po nocach, szorują swoje koszykarskie buty przed spotkaniem.

Hala Centrum, lecz nie w centrum

Rozpoczęcie imprezy zaplanowane było na 11:00. Spojrzałam na zegarek, była 10:58, a z oddali wyłonił się poszukiwany budynek. Odebrałam akredytację i nareszcie weszłam na parkiet Hali Widowiskowo-Sportowej Centrum w Dąbrowie Górniczej. Na nim, przeszło sto dzieci w kolorowych koszulkach zabawianych przez wielozadaniowego trenera koszykówki Kacpra Kacpę Lachowicza, oczekiwało na Gortata. Miejsce tętniło życiem i dziecięcą radością już od początku.

Kolejnym etapem było przedstawienie zagranicznych gości. Wbiegali na boisko w rytm braw licznej publiczności i uczestników. Co to były za emocje! Najpierw Bo Outlaw – legenda koszykówki (grał z Marcinem w Orlando Magic). Krótkie przedstawienie i już na środku stał Otto Porter Jr., który podpisał kontrakt z Washington Wizards za 106 milionów. Później Daniel Ochefu przywitał się słowami „siema”. Trener David Adkins z niecierpliwością oczekiwał na rozpoczęcie zajęć, a Kacpa przedstawiając go, wspomniał o współpracy z Kevinem Durantem.

Wymarzony trening z gwiazdami polskiego i amerykańskiego basketu został poprzedzony dynamiczną rozgrzewką i rozdaniem unikatowych piłek. Boisko hali zostało podzielone na stacje, a koszykarskie przyrządy takie jak D-MAN zdradzały, co będzie się działo.

Robimy zwykły trening, w którym staramy się przekazać dzieciom umiejętności w niekonwencjonalny sposób, nowoczesny. Zawodnicy z NBA demonstruj ćwiczenia, odpowiadają na pytania. Myślę, że to są rzeczy, które mają bardzo duży wpływ na dzieciaki i miejmy nadzieję, że to się przełoży na ich trenowanie koszykówki.

Najważniejsi są uczestnicy

Moim celem było dotarcie do najmłodszych i zadanie im kilku pytań, lecz miałam na uwadze, to że są bardzo skupieni na treningu i zapatrzeni w gwiazdy koszykówki. Pamiętałam swoje przeżycia z Campu i omijanie dziennikarzy niczym atakujących zawodników na boisku.  

Trafiłam na dzieciaki z dużą odwagą i chęcią podzielenia się swoimi przeżyciami. Śmiało mogę stwierdzić, że rozmawiałam z przyszłymi zawodnikami polskiej ligi lub tej amerykańskiej, ponieważ odpowiedź na pytanie o marzenia była zdecydowana i jednogłośna – Chcę grać w NBA, chcę zostać koszykarzem, koszykarką.

Uczestników Marcin Gortat Camp na pewno łączy miłość do sportu, ale nie każdy miał wcześniej styczność z profesjonalnym treningiem koszykówki. Udało mi się spotkać młodą siatkarkę, która uwielbia aktywność fizyczną.

– W koszykówkę gram w szkole, a trenuję siatkówkę. Przyprowadziła mnie tutaj koleżanka. Odnajduję się w koszykarskim środowisku. Moja ulubiona stacja to ta z zabawą w barana. Oglądałam NBA i lubię, to w jaki sposób gra Marcin. Bardzo chciałabym przyjechać na Camp w przyszłym roku.

Moją uwagę przykuł chłopak z gipsem na ręce. Nie wiem, jak trenuje się z takim utrudnieniem, ale na pewno musi mu na tym bardzo zależeć.

– Cenię Marcina za to, że jest najlepszym jak do tej pory polskim koszykarzem w NBA. Kocham koszykówkę i nawet kontuzja nie mogła mnie powstrzymać od treningu tutaj. W Campie najlepsze jest to, że spotykamy światowej sławy koszykarzy i trenujemy z nimi.

Co ukrywa się pod nazwiskiem Gortat?

Gdy słyszałam słowa: Marcin Gortat, wyobrażałam sobie wysokiego koszykarza o polskich korzeniach, do którego należy podejść z jak największym respektem i z uwagą na słowa – wiadomo człowiek legenda, lecz od pierwszego spotkania zmieniłam  swoje podejście. Żaden pan Marcin, żadne proszę Pana! Za to będziecie robić pompki – powiedział z przymrużeniem oka.

Śledząc stronę internetową MG13  dowiedziałam się, że otrzymał medal św. Brata Alberta za działalność na rzecz niepełnosprawnych. Praca charytatywna geniusza koszykówki oraz poświęcanie swoich wakacji dla dzieciaków, kochających sport sprawiają, że nie da się przejść obok niego obojętnie, bez przybicia piątki.

Ogromną zasługę w prowadzeniu Campu mają koszykarze i trenerzy zza granicy, którzy poświęcają treningom pokłady energii.

Dzieci są chętne do nauki, przyjmowania wiadomości i przekładania ich na trening. Jestem w Polsce drugi raz i chciałbym tu powrócić – Bo Outlaw

Trudno sobie wyobrazić to wydarzenie bez obecności trenera Kacpra Lachowicza, asystenta Marcina Gortata, który tłumaczy ćwiczenia ze stoicką cierpliwością, a w międzyczasie  zamienia się w konferansjera, zarażającego endorfinami i wywołującego uśmiech wśród wszystkich obecnych na hali.

Prowadzi również ze spożytą energią Kliniki Jr. NBA wraz z Davidem Adkinsem, kiedy Marcin regeneruje siły na kolejny dzień Campów.

Pod patronatem nazwiska Gortat działa niezastąpiona grupa wolontariuszy pomagająca w wydarzeniu, za to fundacja MG13  nie dałaby rady funkcjonować bez przyjaciół koszykarza, których zadania polegają na pomocy młodym sportowcom oraz organizacji imprezy.  

Korekta: Aleksandra Skórzak
Zdjęcie #1 i #3: Marian Zubrzycki
Zdjęcie #2: Wojciech Figurski