Ludzie Bielska-Białej

Marcin:

Wstaję najczęściej przed piątą rano, do dziesiątej prowadzę audycję z Mirkiem, a chwilę później zaczynam przyjmować pierwszych pacjentów w klinice. Mój dzień jest wypełniony do ostatniej minuty, ale mam taki reżim, jaki sam sobie narzuciłem. Najcenniejszy w życiu jest czas, więc staram się nie tracić go na spanie. Pracę w radiu zacząłem 23 lata temu. Jako młody chłopak chciałem odciążyć rodziców i samemu móc się utrzymać. Od dziecka marzyłem jednak, żeby zajmować się zwierzętami, dlatego w międzyczasie skończyłem studia na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, skąd pochodzę. Do dzisiaj weterynaria jest nie tylko moim zawodem, ale przede wszystkim pasją. Jeśli mogę pomóc, sprawia mi to ogromną radość i oczywiście jest dla mnie osobistą porażką, kiedy nie jestem w stanie nic zrobić. Uwielbiam podróże. Każda wyprawa jest inna, każdą inaczej się przeżywa i po każdej zostają rzeczy bezcenne. I nie chodzi o drobne pamiątki przywiezione z Australii, drewniane maski z Afryki czy azjatyckie historie. Najcenniejsze są obrazy, które widzimy, zamykając oczy. A dlaczego akurat motocykl? Można lepiej poczuć świat, bardziej, niż kiedy jesteśmy zamknięci w autokarze, samolocie czy samochodzie. Jadąc przez pustynię, wszędzie czujemy piasek. Jeśli wybieramy się w zimne miejsce, nie możemy włączyć ogrzewania. Po każdej takiej podróży jesteśmy całkowicie przeniknięci klimatem danego miejsca. Mój przyjaciel kilka lat temu stworzył projekt „Oczy Etiopii”. Pomagamy niewidomym Etiopczykom, staramy się przywrócić im wzrok. Podobne zabiegi wykonuje się u zwierząt, więc zawsze staram się pomóc i wykorzystać poznawanie kolejnego kraju z robieniem czegoś dobrego. Chciałbym w tym całym szaleństwie znaleźć więcej czasu dla najbliższych, a każdego roku w styczniu mieć nowe plany i przede wszystkim siłę na ich realizację.

Rozmawiała: Julia Dykla
Zdjęcie: Krystian Sekut

Ludzie
redakcjaBB