W studiu tatuażu

Praktyki w studiu tatuażu? Z projektem przed|PRACA jest to całkowicie możliwe! Teraz śmiało możemy stwierdzić – spełnianie marzeń uczestników programu staje się realne, dzięki współpracy Oli oraz Karoliny Kołtowskiej, właścicielek studia tatuażu Friends Project – creative tattoo shop.

Tomasz Ardziński: Jak dowiedziałyście się o projekcie przed|PRACA?

 

Ola Kołtowska: Skontaktowała się ze mną moja znajoma Kasia, która z wami współpracuje i która szukała salonu tatuażu, który byłby otwarty zorganizować praktyki w ramach projektu.

 

Karolina Kołtowska: Kasia zapytała, czy jesteśmy chętne, żeby przyjąć młodą, kreatywną osobę. Chciałyśmy się przekonać, więc zaprosiłyśmy Agnieszkę (praktykantkę) na rozmowę. Po zobaczeniu prac Agi i tego, co potrafi – postanowiłyśmy rozpocząć z nią współpracę.

 

Co was przyciągnęło do Bielska-Białej?

 

KK: Do Bielska wróciłyśmy pół roku temu. Wcześniej mieszkałyśmy w Krakowie, a w Bielsku bywało się okazyjnie. Teraz chcemy wyjść poza nasze studio, żeby włączyć się w tę kulturalną tkankę miejską. To dla nas bardzo ważne, żeby się otworzyć oraz uczestniczyć w życiu „Małego Wiednia”. Stwierdziłyśmy, że projekt przed|PRACA to bardzo fajny pomysł, w który warto się włączyć.

 

OK: Szczerze mówiąc, zawsze słyszałam o problemach Bielska. Ludzie często wyjeżdżają albo nie chcą tutaj studiować, bo nie mamy uniwersytetu, tylko akademię. Dlatego też, przed|PRACA może pomóc zatrzymać młode osoby w Bielsku na dłużej i pozwolić im się rozwinąć.

 

Młoda osoba jest obciążeniem dla pracodawcy, czy może wnieść coś nowego?

 

KK: Gdyby była obciążeniem, to nie brałybyśmy tego na siebie (śmiech).

 

OK: U nas każdy swoją pracą wnosi coś nowego do ekipy. Aga ma już w pewien sposób wypracowany swój styl i robi fajne projekty, które w przyszłości mają potencjał do tego, by stać się tatuażem. Istotne jest to, że Agnieszka nie obudziła się: „o Boże będę tatuować, bo nie mam co zrobić z życiem”.  Osoba ta rysuje od lat, jest to bardzo ważne, kiedy praktykant ma bardzo dobry warsztat plastyczny i nie trzeba takiej osoby uczyć podstaw rysunku. Jesteśmy dumne, że Agnieszka postanowiła rozpocząć realizację swoich marzeń właśnie od praktyki w studiu.

 

Współpraca z praktykantką bardzo zmieniła wasz rozkład dnia?

 

OK: Na pewno musiałyśmy zorganizować sobie plan działania. Na razie przede wszystkim uczymy ją kontaktu z klientem. Tego, w jaki sposób robić projekt, bo jednak grafika na kartce i rysowanie ołówkiem, to co innego niż używanie maszynki. Nie każdy rysunek, będzie dobrze wyglądał na danej części ciała. Teraz naszym największym wyzwaniem jest wyjście od bardzo szczegółowego rysunku Agi, do rysunku z mniejszą ilością detali. Dzięki temu w przyszłości będzie jej łatwiej przygotować odpowiedni projekt pod tatuaż, który zostaje na skórze człowieka już przez całe życie.

 

Kiedy Agnieszka mogłaby zacząć tatuować?

 

OK: Najpierw należy nauczyć się wielu ważnych zasad BHP oraz tego, jak podchodzić do klienta i do jego ciała. Usługa tatuażu przypomina mały, otwarty zabieg – mamy do czynienia z krwią. Musi być zachowana sterylność i najwyższa higiena pracy. To jest podstawa, aby chronić zdrowie swoje i klientów.

 

KK: Miesięczna praktyka z projektu przed|PRACA według mnie trwa za krótko, aby móc być w pełni przygotowanym do pracy tatuatora. W salonie  w miesiąc nie podejdziesz do klienta i nie chwycisz maszynki – nie ma takiej opcji. Jeżeli chodzi o projekt przed|PRACA, w branży tatuatorskiej,  myślę, że powinno się rozważyć możliwość przedłużenia czasu trwania praktyki.

 

W takim wypadku, ile waszym zdaniem powinna trwać praktyka, żeby nauczyć się tej sztuki?

 

OK: Tak naprawdę, żeby nauczyć się podstaw tatuowania, należy poświęcić co najmniej pół roku w studiu. Najlepiej przebywać w salonie codziennie, przyglądać się pracy tatuatora, robić miliony projektów, być nastawionym na dużą krytykę, którą trzeba przyjąć z pokorą.

Może jakieś rady dla młodej osoby zainteresowanej tatuatowaniem?

 

OK: Obserwować, pytać, rysować, tworzyć swoje projekty i przede wszystkim nie zaczynać na własną rękę, tylko szukać dobrego studia, w którym można zacząć praktyki.

 

KK: Zdobywać pierwszych klientów na zasadzie znajomości. Pierwsze tatuaże powstają za darmo, nie możemy za taką usługę brać pieniędzy, to byłoby nieuczciwe, gdyż klient płaci również za doświadczenie. Natomiast, osoba, która ma świetne zaplecze artystyczne z każdym wykonanym tatuażem  staje się coraz lepsza, więc w pewnym momencie pula darmowych wzorów się kończy i można zacząć powoli na tym zarabiać.

 

Jakimi cechami powinien się według was odznaczać wzorowy praktykant?

 

OK: Powinien nieustannie pytać i być zaangażowany tak na poważnie. Jeśli ktoś jest wystarczająco wkręcony, zazwyczaj taka osoba, cały czas chodzi za tobą, pytając.: „Dlaczego tak? Dlaczego to?”

 

Jak 4-letnie dziecko? (śmiech)

 

OK: Dokładnie! Musisz być szczery i bardzo dociekliwy. Lepiej zadać pytanie o jakąś pozornie głupią rzecz, niż ją przeoczyć i popełnić błąd, który może okazać się trudny do naprawy. Ta osoba musi być silna psychicznie. Mam wielu znajomych po ASP i gdy pytałam się ich, czy  myśleli nad pracą tatuatora, to  najczęstszą odpowiedzią było, że nie są oni w stanie udźwignąć tej odpowiedzialności. Trzeba być świadomym, że tatuaż, który robisz, zostaje z człowiekiem do końca życia. Jeżeli  z tym nie podołasz, to nawet nie masz się co się brać za tatuowanie. Musisz być absolutnie pewny siebie, swoich umiejętności i tego, że naprawdę wiesz, co robisz.

 

Może coś jeszcze?

 

OK: Taka osoba powinna być stanowcza, ale też pozytywna i otwarta. Charakteryzować się wyrozumiałością. Uważam, że trzeba być odpornym na krytykę. Z klientem należy sobie zbudować pewnego rodzaju intymną sferę i unikatową więź. To nie jest taka usługa, że wchodzisz, siadasz na fotel i wychodzisz.

 

KK: Nieraz wizyta w salonie wiąże się z takimi bardzo osobistymi historiami klientów. Czasami jest im trudno się otworzyć. Klient musi nam całkowicie  zaufać! Osobiście mamy to szczęście, że Friends Project przyciąga samych pozytywnych ludzi i wiele osób, które nas odwiedziło, z czasem staje się już nie tylko naszymi klientami, ale również naszymi przyjaciółmi.

 

 

Agnieszka Tolarczyk wielokrotnie szukała praktyk w studiu tatuażu, aby w końcu spełniać swoje marzenia. Niestety często spotykała się z odmową, pomimo tak dobrego warsztatu plastycznego. Na szczęście z projektem przed|PRACA udało się, Agnieszka mogła zobaczyć, jak takie studio tatuażu funkcjonuje w praktyce.

 

Szukałaś praktyk w studio, zanim dowiedziałaś się o projekcie przed|PRACA?

 

Agnieszka Tolarczyk: Tak! Wcześniej na własną rękę szukałam praktyki w studio. Niestety moje poszukiwania kończyły się niezbyt dobrze. Jak się dowiedziałam o projekcie przed|PRACA, w którym mogą załatwić mi praktykę w salonie tatuażu, to bez chwili zawahania, od razu się zgłosiłam.

 

Jakie emocje towarzyszyły Ci, kiedy dowiedziałaś się, że masz możliwość rozwijania swojej pasji?

 

Na pewno ekscytacja. Poczułam, że w końcu robię coś w tym kierunku, o którym cały czas marzyłam.
Z jednej strony czułam zaciekawienie. Nie ukrywam jednak, że niepokój również mi towarzyszył. Cały czas myślałam o tatuowaniu, ale obawiałam się, że przychodząc do salonu, mogłoby się okazać, że jednak to nie dla mnie.

 

W takim razie czego się nauczyłaś? Czy z czegoś jesteś szczególnie dumna?

 

Dumna jestem z tego, że ogarnęłam sprzątanie (śmiech). A tak na poważnie, dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy. Zanim tu przyszłam, mało wiedziałam o tatuażu. A teraz… wiem przynajmniej, jak to wygląda z bliska, wiem jak robić projekty i  co zrobić, aby te projekty wyglądały spójnie.

 

Rysunek na papierze znacząco się różni od tego wykonywanego na ciele?

 

Nie powiedziałabym, że znacząco.  Zawsze rysowałam mnóstwo szczegółów, ale robiąc tatuaż w taki sposób, może okazać się, że w przyszłości projekt będzie wyglądać źle na skórze. Teraz zwracam uwagę na to, żeby rysunek nie był bogaty w szczegóły i staram się wyzbyć moich nawyków.

 

Jak się czujesz, mogąc spełniać swoje marzenia?

 

Świetnie! To jest ten moment, w którym czuje, że robię coś w tym kierunku. W końcu nie mam wrażenia, że stoję w miejscu, tylko faktycznie zaczynam działać!