Skøv, Moira, zawody w Shakespeare’s Pub – relacja

Piątkowy wieczór, w pubie o dość niepozornej nazwie „Shakespeare Pub” odbywa się koncert trzech kapel.

 Przy wejściu na bramce stoją członkowie gwiazdy wieczoru” i pobierają opłaty za bilety. Skøv, przyjechali do Bielska z Wrocławia i grają swoistą mieszankę Black Metalu z Punkiem. Rozpoczęli swoją działalność pod koniec 2017 r. Przed nimi mają zagrać ZawodyMoira. Powietrze jest gęste od emocji.

Koncert rozpoczyna występ Zawodów,  w skład wchodzą 2 gitary basowe, 2 gitary elektryczne i perkusja, rolę wokalu pełnią na zmianę gitarzysta i basistka.

Zespół ciężko zakwalifikować do jednego konkretnego gatunku muzycznego, najprościej można ich określić jako „emotional/melodic hardcore”. Widownia stoi przed sceną ze wzrokiem utkwionym w artystach odgrywających chaotyczną i pełna emocji muzykę. Krzyk wokalistów komponuję się z linią melodyczną gitar. To był już mój drugi koncert Zawodów i po raz kolejny wywarł na mnie piorunujące wrażenie.

Następnie na scenie występowała Moira, w której skład wchodzi dwóch gitarzystów, basista, wokalistka i perkusista. Sam zespół prezentował się bardzo dobrze pomimo paru niedociągnięć technicznych oraz kilku wpadek perkusisty. Nie jestem pewien czy na plakacie został dobrze określony gatunek muzyczny, ponieważ nie doszukałem się elementów „Blacku” którym reklamuje się zespół.

Jako ostatni, z lekkim opóźnieniem, wystąpiła grupa Skøv. Dopiero podczas tego występu publika naprawdę zaczęła się ruszać – rozpoczął się tak zwany „mosh pit” co spowodowało bliskie spotkania ze ścianami oraz z  filarem znajdującym się przed sceną. Muszę przyznać, że ja sam nie wyszedłem z tego bez szwanku.

Dla niewtajemniczonych — mosh pit jest typem zachowania i formą tańca na występach zespołów grających muzykę hardcore, punkrockową czy podobną, zazwyczaj „ciężką”. Moshujący agresywnie wymachują kończynami, zazwyczaj przed sceną lub w specjalnie wyznaczonej części widowni. Jest to bardziej agresywny rodzaj tańca pogo. Polega on na szybkim i dynamicznym wyrzucaniu łokci i pięści oraz rzucaniu się całym ciałem na innych moshujących uczestników koncertu, w wyniku czego cały czas któryś członek publiki przewracał się na scenę.

Naprawdę byłem pod wrażeniem umiejętności technicznych muzyków, sekcja rytmiczna i melodyczna były bardzo zgrane ze sobą, chłopaki ze Skøv, wchodzili w interakcję z publiką, co jakiś czas schodząc z prowizorycznej sceny z instrumentem, lub rzucając tekstami w przerwach między utworami.

Mogę śmiało stwierdzić, że z występów wszystkich 3 zespołów byłem zadowolony, pomimo urazu nosa.

Zdjęcia: Krystian Sekut
Edycja i korekta: Dorota Łaski

Wydarzenia
Ignacy Socha