Normalne dziewczyny, czyli… jakie?

Z męskiej perspektywy „babski świat” jest bardzo skomplikowany, a sama kobieta to istota zmienną jak letnia pogoda. Jaki jest jej świat? Jaka naprawdę jest ona sama? To trudne pytanie nawet dla przedstawicielki płci żeńskiej, przecież wszystko lada chwila może się zmienić o sto osiemdziesiąt stopni.

Planeta Wenus

Zatem jak (stereotypowo) mógłby wyglądać damski świat? Różowy – przecież to damski kolor (taki dziewczęcy i słodki). Błyszczący – kobiety lubią błysk (szczególnie taki drogi, diamentowy). Poukładany i posprzątany – kobieta i „męski” bałagan? Nie ma mowy. Pełen sklepów – gdzieś przecież trzeba kupić osiemnastą parę butów. Z magicznym jedzeniem, od którego się nie tyje – bo która kobieta nigdy nie narzekała choć raz w życiu na swoją figurę?

Jeśli tak miałaby wyglądać jedna półkula świata, odgrodzona od męskiego Marsa szerokim murem, to co z tego? Wydaje się być naturalnym, że kobieta zazwyczaj uchodzi za istotę dziewczęcą i delikatną. Co prawda panuje równouprawnienie, ale nie oszukujmy się, że tak łatwo i przyjemnie świat nie zapomni, jak przez stulecia kształtowała się rola kobiety w społeczeństwie.

„Feszyn”

Możliwe, że różnego rodzaju czasopisma powielają stereotyp, że kobietę bardziej zainteresuje, co nowego słychać w modowych trendach niż w polityce. Nikt nie zabroni wydawania takich pism, bo biznes się kręci, ale też nikt zabronić nie powinien, gdyż kobiety jednak to kupują. I niech sobie czytają. Jak chcą, to proszę bardzo.

Cóż można by rzec o blogerkach zajmujących się modą? Robią to, co lubią. Co w tym złego? A to, że z pasji udało im się zrobić biznes, który dobrze prosperuje. I to ludzi boli. Łatwiej skrytykować, niż pochwalić, pogratulować. Tak jest w każdej dziedzinie życia. Człowiek z natury jest zawistny. Na takiej płaszczyźnie jak moda czy inne dziedziny uchodzące za „mniej ważne”, po prostu łatwiej dać upust złości.

Nie można zapomnieć o drugiej stronie medalu. Mężczyźni też nie mają lekko. Na nich także ciąży pewna presja – przykładowo: jak powinni lub nie powinni wyglądać. Niektórzy mają to w głębokim poważaniu, inni biorą sobie to do serca, bo: „W sumie fajnie byłoby podobać się kobietom, a one przecież zwracają uwagę na wygląd”. To działa w dwie strony.

Normalna kobieta? Podobno taka nie istnieje, bo kobiety nie są normalne (w dobrym lub złym tego słowa znaczeniu). Ale skoro nie „normalna”, to jaka?

Zadbana intelektualnie

Przywołując fragment artykułu o Dziewczęcych dziewczynach: Jeśli którąś z nich nie ciekawi żadne z „ambitniejszych” zajęć, to czy w porządku jest mówienie z pogardą, że nic prócz ciuchów i kosmetyków jej nie interesuje? – Oczywiście, że nie. Jednak miło by było, gdyby taka dziewczyna/kobieta miała ciekawe zdanie na różne tematy – wtedy chyba nikt nie uzna, że jest „słodką idiotką”, marzącą jedynie o nowej szmince.

Zdjęcie: Patrycja Szypuła
Korekta: Aleksandra Dębińska

  • Kasia Bób

    Super artykuł, ale z ostatnim zdaniem nie do końca się zgadzam – stwierdzenie „miło by było” sugeruje, że kiedy taka dziewczyna nie ma zdania na różne tematy (bo najzwyczajniej w świecie nie interesuje się nimi), to jednak istnieje to społeczne przyzwolenie, by myśleć o niej jak o kimś głupszym, gorszym. A ludzie nie dzielą się na gorszych i lepszych, bo każdy z nas jest inny i każdy ma swój sposób na życie.
    Myślenie o kimś, że jest „słodką idiotką” nie jest w porządku i to nie dziewczyny mają się starać, by tak o nich nie myślano. Nie ma też nic złego w marzeniu tylko o nowej szmince, bo każdy z nas ma prawo do tego, by marzyć o tym, o czym chce – a czy to jest ekskluzywny kosmetyk, czy szalona podróż dookoła świata, to już kwestia bardzo indywidualna. :)