Człowiek orkiestra – wywiad z Kamilem Targońskim

Człowiek orkiestra. Jednoosobowa wytwórnia filmowa. Reżyser. Montażysta. Scenarzysta. Aktor. Ma 17 lat i jest uczniem V LO w Bielsku-Białej. Jego film „The New Kid” zdobył wyróżnienie na festiwalu Northants Film Festival w Anglii. Ale to nie wszystko. Zobaczcie nową produkcję jego autorstwa, czyli „Bullrun" i poznajcie Kamila Targońskiego. 

Tworząc „Bullrun”, zajmowałeś się scenariuszem, reżyserią, dźwiękiem, montażem, doborem aktorów. Ciężko było ci pogodzić wszystkie role?

Na początku było bardzo ciężko. Musiałem przekonać ludzi do mojego pomysłu – stworzenia filmu. Następnym krokiem był dobór aktorów i organizacja miejsc, w których mogliśmy kręcić sceny.

Które zadanie było najtrudniejsze?

Najtrudniejszy był zdecydowanie casting. Niełatwo było znaleźć ludzi, którzy pasowaliby do postaci w filmie i w naturalny sposób oddali emocje podczas nagrywania. Kamera onieśmiela wiele osób.

Czym się kierowałeś podczas wyboru aktorów? Patrzyłeś przez pryzmat przyjaźni i wybrałeś swoich kolegów, czy kierowałeś się profesjonalizmem i warsztatem aktorskim?

 Większość aktorów w filmie to moi przyjaciele, ale nie mogę powiedzieć, że są zupełnymi amatorami. Dziewczyny, które grały główne role, miały już wcześniej styczność z aktorstwem i należą do grup teatralnych, czy chodzą do szkół aktorskich. Ich doświadczenie było bardzo pomocne. Bardzo często udzielały wskazówek mniej doświadczonym kolegom. Połączenie przyjaźni i profesjonalizmu to idealna mieszanka.

Produkcja filmu musi być nie lada wysiłkiem. Dostałeś duże wsparcie ze strony swoich przyjaciół. Jak pomogli ci twoi rodzice?

Moi rodzice bardzo mi kibicowali, a tata pomógł w doborze muzyki. Doświadczyłem też dużego wsparcia ze strony znajomych, którzy nie byli bezpośrednio zaangażowani w produkcję. Zawsze służyli ciepłym słowem i byli też wsparciem marketingowym, pomagali w promocji filmu.

Skoro wspomniałeś o swoim tacie, słyszałem, że to właśnie on był dla ciebie inspiracją do chwycenia kamery w rękę. Czy to prawda?

Tak, to prawda. Kiedy byliśmy na wakacjach, tata dał mi kamerę i kazał mi kręcić. Nie wiedziałem za bardzo, co mam robić. Zgrałem pliki i z pomocą taty zmontowałem pierwsze filmiki. Oczywiście nie były zbyt profesjonalne (śmiech). Na kolejnych wakacjach po raz kolejny wziąłem kamerę do ręki. Zacząłem nagrywać przyrodę, morze, miasto i ludzi. Przyjemnie jest później oglądać swoje prace.

Ile miałeś lat, kiedy zacząłeś się interesować filmem?

 Miałem wtedy 11 lat. Było to podczas mojego pobytu w Anglii, gdzie wjechałem, mając 7 lat.

 Czy myślisz, że pobyt w Anglii dał ci coś, jeśli chodzi o film?

Myślę, że tak. Podczas pobytu w Anglii zacząłem się interesować filmem i tam też zaczęła się moja przygoda. Wziąłem udział w festiwalu dla młodzieży. Naszym zadaniem było nakręcenie filmu poruszającego problem przemocy w szkole. Film, który nakręciłem nazywa się „The New Kid” i był puszczany w większości szkół w Anglii. Dzięki temu festiwalowi poczułem, że moja praca jest zauważalna i doceniana. W Polsce nie ma festiwali na taką skalę dla młodzieży, więc faktycznie, pobyt w Anglii dał mi szansę na rozkręcenie mojej pasji.

 Mówiłeś o twoim pierwszym filmie. Teraz chcę cię zapytać o twój obecny film, czyli „Bullrun”. Ile trwała praca nad filmem?  

 Począwszy do pisania scenariusza aż do dystrybucji, praca nad filmem trwała 9 miesięcy. Pisanie scenariusza było zdecydowanie najbardziej angażującym czasowo przedsięwzięciem. Trwało około 5 miesięcy, jednak najbardziej wymagającym procesem był montaż, który ciągnął się nieco ponad 4 tygodnie, dlatego że zależało mi, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Można powiedzieć, że to moje dziecko, które narodziło się po 9 miesiącach. (śmiech)

Trudno było ci pogodzić codzienne obowiązki, jak choćby szkoła, z pracą nad filmem?

Najbardziej pracochłonny moment, czyli plan zdjęciowy, przypadł na wakacje. Pisanie scenariusza czy dobór muzyki rozplanowałem sobie w czasie i codziennie wykonywałem drobną pracę, więc nie musiałem poświęcać szkoły ani życia prywatnego na rzecz pracy nad filmem.

Podobnie jak twoja pierwsza produkcja, „Bullrun” porusza temat społeczny, jakim jest inwigilowanie społeczeństwa. Skąd wziął się pomysł na taką tematykę?

Nie widziałem wcześniej filmu, który poruszałby taki problem. Sam interesuję się systemami komputerowymi i sprzętem cyfrowym. Film inspirowany jest rzeczywistymi wydarzeniami. Tematyka inwigilacji społecznej jest przestawiona w filmie, ponieważ mnie samego zaintrygowała ta kwestia i chciałem też zwrócić uwagę ludzi na problem, którego nie wszyscy są świadomi.

Twój film został wyróżniony na festiwalu w Anglii. Również w Polsce zostałeś zauważony, a twoja praca doceniona.

Fenomenalnie. Bardzo się cieszę, że moja praca nie idzie na marne. Ostatnio dostałem nagrodę Rzecznika Praw Obywatelskich, która była dla mnie dużym wyróżnieniem. To jest wspaniałe uczucie, kiedy ludzie gratulują ci dobrze wykonanej pracy i wspierają cię w dążeniu do wyznaczonych celów. Najprawdopodobniej, gdyby nie wsparcie moich rodziców i przyjaciół nie udałoby mi się realizować mojej pasji, jaką jest kręcenie filmów.

Jakie są twoje plany na przyszłość? Masz już pomysł na kolejny film?

Tak. Już myślę nad kolejnym scenariuszem. Cały czas wysyłam swoje prace na festiwale filmowe nie tylko w Polsce, ale też za granicą. Mam nadzieję, że kolejna produkcja pojawi się już niebawem. A tymczasem, stay tuned!

Korekta: Kajetan Woźnikowski
Zdjęcia: Bogna Tupiec