Mamo, tato – oglądam chińskie bajki

Przyglądając się zagadnieniu anime w naszym kręgu kulturowym, wniosek nasuwa się sam: jesteś otaku albo jesteś nikim. Te dwa typy, znajdujące się na dwóch przeciwległych krańcach zainteresowania japońską animacją, są najbardziej jaskrawymi postawami. Przyćmiewają jednak znaczącą większość odbiorców – fanów, którzy po prostu cenią tę formę wizualną.

Mnogość uprzedzeń narosłych wokół tematu japońskiej animacji skłania do sprostowań, jednakże i w tej kwestii nie wszystko zasługuje na wybielenie. Sam mistrz Hayao Miyazaki stwierdził, że anime było błędem, w czym niestety należy przyznać mu rację. Jest to jednak błąd, z którego można wyciągać całkiem pouczające wnioski i sporo frajdy.

Pierwszy kontakt

Anime nie mogło ominąć absolutnie nikogo, kto posiada telewizor i/lub dostęp do internetu. Najbardziej znanym starterem w tej kwestii są oczywiście Pokemony, Digimon, Yu-Gi-Oh! czy kultowy już Dragon Ball, emitowane niegdyś odcinkowo w polskiej telewizji. Natomiast z pełnego metrażu to chociażby Spirited Away: W krainie bogów ze Studia Ghibli wcześniej wspomnianego mistrza Miyazakiego, goszczący również na srebrnym ekranie. Zderzenie z tą formą animacji początkowo może wzbudzać niechęć przez – między innymi – specyficznie zaburzone proporcje sylwetek ludzkich, sposób kreacji bohaterów, dynamiczne ujęcia czy krzykliwe dialogi. Oswojenie z tym stylem przychodzi jednak naturalnie i o ile nie zostanie poprzedzone zetknięciem z traumatyzującymi treściami, sprawia, że z dziwnych chińskich bajek anime przeobraża się w kolejne źródło doznań natury estetycznej i rozrywkowej. Co zaś się tyczy wspomnianej traumy – przed rozpoczęciem przygody z anime dobrze jest zapoznać się ze znaczeniem tagów, którymi opatrzona jest każda seria. Wskazują one tematykę oraz przedział wiekowy odbiorców, co pozwala uniknąć wielu uprzedzeń, będących konsekwencjami natrafienia na ciemną stronę anime.

Inną formą wdrożenia się w ten świat są konwenty związane z kulturą Japonii czy już ukierunkowane na anime i mangę.

Zły wpływ?

Pojawia się wiele głosów na temat negatywnego wpływu anime na widzów. Najgłośniejsze z nich bojkotują częste motywy przemocy, zjawisk nadprzyrodzonych oraz sposób przedstawiania postaci jako nazbyt przerysowany czy wulgarny. Cóż, można to skomentować tylko w jeden sposób – jak ktoś chce, to wszędzie doszuka się nieodpowiednich treści. Dopatrywanie się źródła demoralizacji młodzieży w rosnącej popularności japońskich kreskówek wkracza już zatem w strefę absurdu, gdyż przy obecnym dostępie do dzieł audiowizualnych anime stanowi naprawdę znikomy ich procent. Dodatkowo, gdyby odrzucić produkcje, które faktycznie na to zasługują, i przyjrzeć się tym bardziej ambitnym, można nie tylko lepiej poznać tak egzotyczne dla nas tradycje oraz historię Japonii, ale również przyjrzeć się jej współczesnemu obrazowi, który w popkulturze często ulega zniekształceniu i spłyceniu, w anime zaś jest towarem niejako z pierwszej ręki.

Czy warto?

Jeżeli zatem jesteś całkowitym żółtodziobem w temacie anime i pragniesz otworzyć swoje horyzonty na nowe formy, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jesteś w stanie wygospodarować czas i zagłębić się w temat nieco bardziej, czy też pragniesz posmakować jedynie glazury. W tym drugim przypadku najlepszy będzie pełny metraż, gdyż historie w nim zawarte są najczęściej niezależne, możliwe do zrozumienia bez szerszego kontekstu oraz uniwersalne – idealne, by docenić warstwę wizualną, dźwiękową i fabularną produkcji. Przykładem może być Grobowiec świetlików, Ghost in the Shell czy O dziewczynie skaczącej przez czas. Dla osób wybierających anime w odcinkach, pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie liczby epizodów i oszacowanie, czy nie będzie to zbyt duża konkurencja dla szkoły! Istnieją bowiem tasiemce, jak Naruto, Bleach, Fairy Tail, które zdają się nie mieć końca i wciągają często pomimo pozornie silnej woli. Warto też pamiętać, że wiele anime ma tematykę ukierunkowaną na konkretną dziedzinę sportu, sztuki czy po prostu życia, tak że z łatwością można znaleźć takie, które będzie odpowiadać naszym zainteresowaniom lub też pozwoli zdobyć wiedzę na ich temat.

Przed rozpoczęciem przygody z anime dobrze jest zapoznać się ze znaczeniem tagów, którymi opatrzona jest każda seria.

Jeszcze inną formą wdrożenia się w ten świat są konwenty związane z kulturą Japonii czy już ukierunkowane na anime i mangę. W tym przypadku należy się jednak liczyć z dość ostrym przeskokiem z szarej polskiej codzienności do barwnego świata osób zafascynowanych tą tematyką. Przed pójściem na takie wydarzenie dobrze jest się zatem choć minimalnie przygotować, gdyż ignorancja działa na naszą niekorzyść. Tego typu eventy mają w programie wiele prelekcji prowadzonych przez osoby obyte w temacie, które są w stanie rozwiać wątpliwości i zachęcić do szerszego zainteresowania się anime. Także ludzie, którzy już w tym siedzą, są na ogół bardzo otwarci i chętnie podzielą się ulubionymi seriami, wtrącając co jakiś czas z tajemniczym uśmieszkiem obco brzmiące tytuły, które lepiej puszczać mimo uszu do czasu, aż pojmie się specyficzny humor środowiska fanów anime. Jedno jest jednak pewne – magia i koloryt tego zrodzonego w Japonii fenomenu może przerodzić się w pasję i otworzyć na wiele wartościowych doświadczeń, które pozwolą na lepsze zrozumienie współczesnego świata popkultury.

Artykuł ukazał się w #8 magazynie redakcjaBB.

Korekta: Agnieszka Pietrzak
Zdjęcie: M (Julia Rybczyńska / Wonderaes cosplay)