Wege BOOM. Grasz w zielone?

Wszyscy tworzymy to miejsce i chyba właśnie o to chodzi. O dobrą energię, którą odczuwa się w Tofu na co dzień – mówi Sylwia Kędziak.

Skąd pomysł na Tofu Bistro w Bielsku-Białej?

Natchnęła mnie koleżanka, która otworzyła jako pierwsza wegańską knajpę w Bielsku-Białej. Stwierdziła, że umiem gotować i mogę to robić dla ludzi. Pokazała mi, że jak się czegoś bardzo chce, można to zrobić, trzeba tylko trochę wysiłku.

Kto przychodzi do Tofu? Młodzież czy osoby starsze? Stali klienci czy ludzie z ulicy?

Na początku przychodzili znajomi. Młodzieży nie jest wiele, bardzo dużo jest za to osób w okolicach 50-tki. Mam też mięsożernych klientów, którym po prostu moja kuchnia smakuje i dobrze się po niej czują. Przychodzi także wiele osób z różnymi alergiami. Nie mają gdzie zjeść, a Tofu jest dla nich ostatnią deską ratunku.

Czym dla Ciebie jest dieta wegetariańska? Od kiedy ją praktykujesz?

Jeśli chodzi o eksperymenty z porzuceniem mięsa, to próbowałam co jakiś czas. Nie jadłam go przez dwa, trzy lata, później do niego wracałam. Nigdy nie było w mojej diecie dużo mięsa, nie mówię, że go nie lubię, ale z trudem przychodziło mi jego przygotowywanie. Ostatecznie na moją decyzję wpłynęły filmy i zdjęcia pokazujące los hodowlanych zwierząt. Musiałam dojrzeć i sama podjąć taką decyzję. Plusy diety wegańskiej? Zdecydowanie lepiej się czuję.

Znasz dobrze środowisko wegańskie w Bielsku-Białej. Czy to duża grupa ludzi?

Jest moda na weganizm, można to odczuć. Otwiera się coraz więcej miejsc wege. Prężnie działająca grupa aktywistów próbuje też „wkręcić” jedzenie wegańskie do tradycyjnych restauracji. Jednak uważam, że tylko to, co jest prawdziwe i ma bardzo mocne korzenie może przetrwać. W weganizmie nie chodzi tylko o jedzenie. To także sposób myślenia, podejścia do życia. Może to moda, która przeminie, ale na pewno nie zrezygnują z niej ludzie, którzy się w to wdrożyli i nie jest to dla nich tylko przechodzący trend.

Gotowanie jest Twoją pracą. Masz ochotę gotować po powrocie do domu?

W tygodniu nie, ale gdy przychodzi niedziela, to chcę coś fajnego ugotować dla rodziny. Chociaż moje dzieci twierdzą, że odkąd otworzyłam Tofu, przestałam przebywać w domu. Za to bardzo lubię zapraszać ludzi do siebie, zrobić dobrą kolację. To mnie nakręca, motywuje do działania.

Czym dla Ciebie jest Tofu? To tylko miejsce pracy czy sposób na realizowanie pasji?

To mój drugi dom. Lubię przebywać w Tofu ze względu na ludzi, którzy tu przychodzą. Świat jest, jaki jest, w pewnym momencie siedząc w domu, stwierdziłam, że nie ma już dobrych, fajnych ludzi. Okazało się jednak, że są i to całe mnóstwo, w dodatku wszyscy tu przychodzą. Znam ich imiona, często nawiązuje się jakaś fajna rozmowa, to jest niesamowite. Praca bywa męcząca, ale daje ogromną satysfakcję i umożliwia mi kontakt z cudownymi osobami.

Artykuł został opublikowany w magazynie redakcjaBB #04. 

Zdjęcia: Kaja Bednarska
Korekta: Ewa Kuchta