Anatomia wstydu

Niektórzy twierdzą, że nie każdy go ma, a jednak trudno spotkać kogoś, kto nie zaznał go chociaż raz w życiu. Jest znany z powodowania czerwonych wypieków na twarzy i kłopotliwego tłumaczenia się. Ma dużo większy wpływ na nasze życie, niż chcielibyśmy przyznać. Wstyd. Co kryje się za tym słowem?

Wstydzimy się, gdy ktoś wywoła nas do tablicy i nie znamy odpowiedzi. Gdy popełnimy gafę lub zapomnimy o czymś mniej lub bardziej istotnym. Rumienimy się, gdy ktoś skomentuje nasz ubiór czy zachowanie. Gdy potkniemy się na schodach na oczach ludzi, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że nikt i tak pewnie nie zwraca na nas uwagi. Wstydzimy się za siebie, ale też za innych. Gdy patrzymy na to, jak nasz przyjaciel nie radzi sobie na scenie, gdy oglądamy kolejny raz wiadomości i widzimy plączących się w zeznaniach polityków, gdy nasza babcia znowu komentuje ubiór kogoś na ulicy.

 

Po co nam wstyd?

Pozornie kłopotliwy i niepotrzebny, wstyd wyznacza zarówno nasze granice, jak i granice wykształcone przez społeczeństwo.

Gdy się pojawia, pojawia się także sygnał, że coś poszło nie tak – w każdym razie na pewno nie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Jest głęboko związany z naszym osobistym poczuciem moralności i przyzwoitości; pozwala na kontrolę naszych zachowań. To, jak działa i kiedy go odczuwamy, nie jest zależne od nas, a nawet jeśli zdecydujemy, że tak, na pewno nie jest to kwestia zmiany podejścia w jedną noc. Wynika on z barier naszej osobistej strefy komfortu, którą ukształtowały w nas doświadczenia; jest sumą zasad i reguł wpojonych nam zarówno przez rodziców, jak i otoczenie. Pozwala nam funkcjonować we wszelakich grupach i środowiskach, znaleźć swoje miejsce i dostosowywać zachowanie do określonych sytuacji. Jeśli zastanowić się nad tym dłużej, gdyby nie zdrowe odczucie wstydu, życie bardzo szybko stałoby się dużo bardziej kłopotliwe, niż jest już teraz.

Każdy reaguje na uczucie wstydu inaczej. Różne są formy radzenia sobie z nim, co ma niezwykle istotny wpływ na naszą osobowość i miejsce w społeczeństwie. Niektórzy potrafią odpowiedzieć na niego obróceniem sytuacji w żart lub kulturalnym załagodzeniem powstałej niezręczności. To sprawia, że w oczach ludzi prezentują się jako jednostki pewne siebie i otwarte. Dla wielu jednak wstyd jest tak obezwładniającym uczuciem, że automatycznie wycofują się i potrzebują więcej czasu, by zapomnieć o przeżytym (w ich odczuciu) upokorzeniu.

Do wewnątrz czy na zewnątrz?

Jak właściwie każde ludzkie uczucie, również wstyd może stać się toksyczny. To, że jest naturalną, ludzką, a nawet zdrową reakcją, nie oznacza, że powinien w nas trwać.

Moment, w którym wstyd przestaje być krótkotrwałą emocją, a zaczyna coraz mocniej zagnieżdżać się w psychice i naszym wnętrzu, jest jednym z pierwszych kroków do tego, by stał się częścią naszego charakteru.

Ludzie, dla których wstyd jest nieodzownym elementem życia, są przekonani o swoim braku wartości – czują nieustanne niezadowolenie z siebie. Co więcej, wstyd staje się odpowiedzią na wiele potrzeb i pragnień, wywołując poczucie winy. W rezultacie wytwarza się ostry wewnętrzny konflikt i ciągła próba zamaskowania swojej własnej osobowości, by nie ujawnić jakiejkolwiek ułomności czy niedoskonałości.

To uczucie nie bierze się znikąd, a bardzo często jego korzenie znaleźć można już we wczesnym dzieciństwie danej osoby. Niezaprzeczalnie największy wpływ na to, jak zostaniemy ukształtowani w tym okresie, mają rodzice. Jeśli nie dają oni dziecku domu, w którym będzie ono mogło dorastać w poczuciu bezpieczeństwa, akceptacji i zrozumienia, odbije się to na jego psychice. Rodzice żyjący w toksycznym wstydzie nie potrafią zaspokoić własnych potrzeb, a co dopiero swojego dziecka; przenoszą na nie swoje własne niepokoje i lęki. Jeśli dochodzi do tego jakakolwiek forma przemocy, fizycznej lub psychicznej, molestowania seksualnego, drastycznie pogłębia to uczucie wstydu u ofiary, które staje się fundamentem jej osobowości.

Toksyczny wstyd pociąga za sobą wiele mechanizmów obronnych, które po pewnym czasie stają się normalnością. Często pojawia się negacja zarówno problemu, jak i jego źródła. Łatwiejsze wydaje się trzymanie się tego, co bezpieczne i pewne – w ten sposób tworzą się iluzje, które uniemożliwiają zmierzenie się z problemem. Przykładowo, jeśli dziecko zna tylko jeden typ rodziców, którzy nie pozwalają mu na wyrażanie swoich emocji i bycie sobą, nie będzie potrafiło dopuścić do siebie myśli, że jego rodzice są źli i powinni zachowywać się zupełnie inaczej. Naturalnym jest założenie, że na pewno robią to, co robią, z troski i miłości.

Gdy pojawia się myśl, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, częstą reakcją jest wycofanie się. Jednak unikanie sytuacji, w których mogłoby dojść do ośmieszenia, jest jednocześnie prostą drogą do pogorszenia problemu, ponieważ uniemożliwia skonfrontowanie się z nim. Gdy mózg ma przygotowaną projekcję wszystkich najbardziej wstydliwych momentów naszego życia, którą wywołać może nawet jedno słowo czy gest, stajemy się więźniami przekonania, że jesteśmy nie dość dobrzy, nie dość ważni, nie dość wartościowi.

 

Co dalej?

Pierwszym krokiem do poradzenia sobie z problemem jest jego zauważenie i zaakceptowanie. Wraz z pogodzeniem się z faktem istnienia zinternalizowanego wstydu, pojawia się pole do pracy nad sobą i do terapii. Niezmiernie ważna jest szczerość, która otwiera nas na ludzi, a także do nich zbliża. Bliskość zaś sprawia, że zaczynamy zauważać to, że jesteśmy dla kogoś ważni i potrzebni.

Jednym z czynników pozwalających zwalczyć wstyd jest bowiem szacunek i wsparcie osób, które potrafią obiektywnie na nas spojrzeć i zaprzeczyć kłębiącym się w psychice negatywnym myślom o nas samych.

Chociaż toksyczny wstyd nie jest zjawiskiem, o którym mówi się często, jest problemem, z którym borykać może się każdy. Przytłaczająca może być myśl, jak wiele moglibyśmy zdziałać, gdyby go nie było. Warto jednak, by ta wizja stała się punktem wyjścia do refleksji i pomogła zdać sobie sprawę, że wystarczy zrobić pierwszy krok, by realnie zacząć się zmieniać.


Artykuł ukazał się w #08 magazynie redakcjaBB.

Korekta: Agnieszka Pietrzak
Zdjęcia: Dagmara Mętel

Teksty
Julia Rybczyńska