Zemsta – zapomniane powstania w obozach zagłady

Cierpienie, obok którego nie da się przejść obojętnie. Setki tysięcy wymordowanych Żydów oraz stwierdzenie „szli jak barany na rzeź”. W swojej książce Michał Wójcik odkrywa przed nami niezbyt „popularną” kartę historii o powstaniach żydowskich w  niemieckich obozach śmierci.

Jest to kolejna książka Michała Wójcika o tematyce powstań obozowych. W tej autor opisuje działania na terenie Treblinki, Sobiboru oraz Auschwitz-Birkenau, które, prowadzone przez więźniów oraz więźniarki, miały doprowadzić do powstań i  wyzwolenia się z rąk oprawców. Tekst napisany jest dość prostym językiem, dodatkowo z tyłu książki znajdują się przypisy, co sprawia, że treść powinna być zrozumiała dla każdego.

W tekście Michał Wójcik obala stwierdzenie „szli jak barany na rzeź”, bo mało kto wie, ale Żydzi się buntowali. Często dochodziło do walk przed komorami gazowymi oraz powstań.

Jak słusznie zauważa Marian Turski, próby walki i bunty mogą przyśpieszyć zagładę. Autor pisze właśnie o tym jak ciężki wybór stał przed więźniami, ale nie wzbrania się przed okrutną nieraz szczerością czy surową oceną ich działań. Ta książka jest tym bardziej fascynująca. Przedstawione wydarzenia są tragiczne, nie ma na nie innego określenia. Mimo to pozostawia w czytelniku odrobinę nadzieje, podnosi na duchu jednocześnie głosząc przestrogę tego co człowiek może zrobić człowiekowi.

Oprócz powstań Michał Wójcik opisuje również, co działo się w obozach. W podrozdziale „Pamiętaj, że jesteś Żydówką”, przybliża nam rolę kobiet w Treblince. Często padały ofiarom dręczenia ze strony oprawców poprzez przymusowe zawieranie ślubów z którymś ze współwięźniów oraz konsumowanie związku – niekiedy miało się to odbywać przy SS-manach oraz wachmanach (ukraińscy więźniowie, którzy zostali awansowani na strażników w obozach; mieli dużo praw i  przywilejów). Do tego dochodziły nagminne gwałty oraz inne upokorzenia. Mimo tego były zaangażowane w powstania.

Miały w sobie ducha walki, kierowała nimi chęć zemsty oraz pragnienie wolności.

Czytając tę książkę, po każdym przybliżonym przez autora okrucieństwie wobec osadzonych, mówiłam sobie, że gorzej to już być nie może. Kiedy doszłam do podrozdziałów „Tłuszcz i Wenusy” oraz „Śmierć i dziewczyna” zrozumiałam, że się myliłam. 

Michał Wójcik pisze bez „owijania w bawełnę” – wywarło to na mnie ogromne wrażenie, bo rzadko kiedy spotykam się z bezpośrednim nazywaniem tego, przez co przechodzili więźniowie. To lektura zapadająca w pamięć oraz godna polecenia. 

Korekta: Kasia Chrząszcz