Uwięziona w lustrze

Patrzy w lustro przez 10 minut, analizuje każdy kawałek swojej skóry, ma nadzieję, że nie jest gorzej niż wtedy, gdy patrzyła w to lustro ostatni raz, czyli wieczorem. Ale zawsze jest gorzej… Niezależnie od tego, co mówią jej koleżanki i rodzina. Bo koleżanki się nabijają, a rodzina chce pocieszyć. Dzisiaj nie pójdzie do szkoły, nie chce szpecić korytarza swoim widokiem. Na imprezę też nie pójdzie, chociaż będzie tam chłopak, który od pół roku jej się podoba. Nie warto mu się nawet pokazywać, bo nikt z Frankensteinem chodzić nie chce.

Paranoja w lustrze
Bardzo skrótowo i trochę oględnie, ale jednak chyba trafnie opisałem przeciętny dzień osoby cierpiącej na dysmorfofobię. Opisałem dzień, w którym przebieg choroby był w miarę łagodny, bo nie było płaczu, samookaleczania się i myśli samobójczych. Psycholog nie pomoże, bo choroba jest ciężka do rozpoznania, a rodzina nie zauważy, „bo to nie anoreksja, a zwykła próżność”.

Anoreksja to pikuś
Czym właściwie jest choroba, której nazwa w naszym kraju wywołuje wyłącznie zdziwienie i przeświadczenie, że rozmówca wypił o kilka „shotów” za dużo? Dysmorfofobicy są przeczuleni na punkcie własnego wyglądu, a raczej ściśle określonego defektu, który zazwyczaj jest albo całkowicie wyimaginowany, albo chociaż bardzo mocno przerysowany i absolutnie niedostrzegalny przez innych. To może być wzrost, waga, niedoskonałe uda czy chociażby skóra i trądzik. Choroba ta, co ciekawe, dotyka w równym stopniu mężczyzn, jak i kobiety. Ci pierwsi mają jeszcze trudniej, bo nie mogą otwarcie mówić o jej objawach – jest to uważane za zbyt mało męskie i doprowadza tylko do pogorszenia ich wizerunku w środowisku.

Krzywa prostoliniowa w nicość
Dysmorfofobików cechuje zazwyczaj niezwykle mocne przekonanie, że ich jedynym problemem jest wygląd, to na niego zazwyczaj zwalają wszystkie swoje życiowe niepowodzenia. – Nie umówiłem się z dziewczyną? – Nic dziwnego, nawet pies miałby poważne wątpliwości. – Nie dostałem pracy? – To pewnie dlatego, że jedyne, o czym myślał mój niedoszły pracodawca podczas rozmowy kwalifikacyjnej to powstrzymywanie się przed zrzyganiem się do kubła na papier, bo mój widok wywołuje mdłości. – Nauczyciel mnie oblał? – Nic dziwnego, ja też starałbym się pozbyć z klasy czegoś, przy czym trzytygodniowe zwłoki wyglądają jak George Clooney. Te powody zazwyczaj (a nawet praktycznie zawsze) nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, co więcej, chory zazwyczaj szuka powiązań między swoim wyglądam a zauważonymi wydarzeniami w całkowicie abstrakcyjny, irracjonalny dla zdrowego człowieka sposób.

Leki bez recepty
Wykrycie tego zaburzenia, a co dopiero jego leczenie, jest skomplikowane. Ludzie chorzy na dysmorfofobię są zazwyczaj postrzegani jako próżne, narcystyczne jednostki, które w przesadny sposób skupiają się na swoim wyglądzie, bo uważają, że ten powinien zrekompensować ich nieprzystosowanie społeczne (które wynika z choroby, to takie błędne koło). Nawet specjaliści często mają problem ze zidentyfikowaniem choroby. Leczenie jest jeszcze trudniejsze, bo osoby chore z jednej strony szukają potwierdzenia spostrzeżeń o swoim wyglądzie (często pytają rodzinę i przyjaciół, czy są atrakcyjni, czy ich wady są mocno widoczne), z drugiej zaś strony, absolutnie odrzucają i oburzają się na myśl o tym, że ktoś będzie innego zdania i stwierdzi, że jednak są atrakcyjni. Zwykle szukają wtedy haczyka, bo są absolutnie pewni, że odpowiedź nie była szczera, że była wręcz szydząca. Leczenie choroby obejmuje zazwyczaj psychoterapię, czasem potrzebne jest też leczenie farmaceutyczne.

Pukanie do drzwi nieba
Podstawą do podjęcia jakichkolwiek kroków jest prawidłowe rozpoznanie. Kluczową rolę odgrywa środowisko osoby cierpiącej na dysmorfofobię. To od środowiska zależy, czy dana osoba przestanie być postrzegana jako narcystyczna, a zacznie być postrzegana jako osoba po prostu chora, której trzeba pomóc. Bo dysmorfofobik jest przekonany, że to nie w jego głowie jest problem, a w ciele i tylko środowisko może mu pomóc zrozumieć, że jest dokładnie odwrotnie.

Wsparcie psychologiczne w Bielsku-Białej oferuje szereg placówek, m.in. Podbeskidzki Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Bielsku-Białej. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

 
Konsultacja: dr Ilona Dudzik-Garstka
Zdjęcie: Klaudia Olszewska
Korekta: Ewa Kuchta